"Zieliński był ogromną wartością Napoli"
„Najbardziej zabolała mnie strata Zielińskiego” – te słowa byłego dyrektora Napoli świetnie oddają emocje, jakie wywołał transfer polskiego pomocnika do Interu Mediolan. Mauro Meluso nie przełknął łatwo odejścia Zielińskiego, a przy tej okazji wytknął mu spadek motywacji pod koniec pobytu w Neapolu. Właśnie to, jego zdaniem, odbiło się nie tylko na formie Polaka, ale i na rezultatach całej drużyny. Zieliński w Napoli zapisał się złotymi zgłoskami, ale końcówka tej historii zostawia pewien niesmak.
Piotr Zieliński, po ośmiu latach gry pod Wezuwiuszem, żegnał się z Napoli w niecodziennych okolicznościach. Polak dołączył do Interu Mediolan na zasadzie wolnego transferu, pozostawiając spore zamieszanie wokół swojej osoby – i jak się właśnie okazało, nie tylko wśród kibiców.
Jak przyznał były dyrektor neapolitańskiego klubu Mauro Meluso na antenie radia Napoli Centrale, strata Zielińskiego wywołała mieszane uczucia: z jednej strony żal, z drugiej cień pretensji o spadek zaangażowania pomocnika w ostatnich miesiącach. „Najbardziej zabolała mnie strata Zielińskiego, kiedy zdecydował, że nie będzie już z nami negocjował. Był związany z Napoli od wielu lat i kiedy piłkarz wchodzi w ostatnie miesiące kontraktu, nie ma już tej samej motywacji, a to odbija się na całym sezonie. Był ogromną wartością dla Napoli, wystarczy zobaczyć, co teraz robi w Interze” – grzmiał Meluso.
Nie ma wątpliwości, że sam Zieliński w barwach Interu rozwinął skrzydła. Po przeprowadzce do Mediolanu błyskawicznie wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i już nikt nie pamięta o ławce, na którą był skazany w Neapolu. Poczynania Polaka śledzi dzisiaj cała Italia, a jego były klub, kończąc rozgrywki na 10. pozycji, jest żywym dowodem na to, że strata takiej postaci może odbić się szerokim echem.
Zieliński rozegrał dla Napoli aż 364 spotkania, wpisał się na listę strzelców 51 razy i zanotował 46 asyst. Łącznie zgromadził więc liczby, o jakich wielu piłkarzy w Serie A może tylko pomarzyć. Jednocześnie pozostaje przykładem, jak decyzja o odejściu – nawet po latach wiernej służby – potrafi wywołać burzę komentarzy i zaskakujących słów z ust byłych pracodawców.