Roma wygrywa z Lecce. Cały mecz Ziółkowskiego, przełamanie Dovbyka
Roma przełamuje długą serię bez ligowej wygranej poza Olimpico i zapisuje komplet na trudnym terenie Lecce. Już w czternastej minucie Irlandczyk Evan Ferguson wykorzystał zamieszanie w polu karnym gospodarzy, z kolei w drugiej połowie Artem Dowbyk podwyższył wynik. Pierwszy od 23 listopada sukces wyjazdowy to ważny bodziec dla zespołu Gian Piero Gasperiniego, który wciąż walczy o utrzymanie kontaktu z czołówką Serie A. Spotkanie na Via del Mare nie było łatwe – gospodarze naciskali, zabrakło im jednak skuteczności.
Roma w końcu przerywa fatalną wyjazdową passę w lidze. Pokonując Lecce 2:0 na Stadio Via del Mare, zespół Gian Piero Gasperiniego wygrywa po raz pierwszy od listopada w gościach.
Lepiej rozpoczęło Lecce, odważnie naciskając i korzystając z błędów przeciwników podczas rozegrania piłki. Pierwszą okazję dla Romy miał Paulo Dybala już w 6. minucie, ale jego uderzenie z rzutu wolnego zatrzymał mur. Decydujący obrót meczu nadszedł w 14. minucie – po starciu Tiago Gabriela z Dybalą futbolówka spadła pod nogi Evana Fergusona, a Irlandczyk płaskim strzałem przy słupku otworzył wynik.
Lecce nie spuściło głowy po stracie bramki. Gospodarze długo utrzymywali solidny pressing, lecz nie zdołali poważniej zagrozić bramce Mile Svilara. Roma, mimo przewagi na tablicy, popełniała proste błędy – szansę na podwyższenie miał Stephan El Shaarawy, jednak defensywa zdołała go zatrzymać, a chwilę później trafienie Pisilliego anulowano przez spalonego. Do przerwy Rzymianie prowadzili 1:0, choć nie dominowali pola gry.
Sytuacja zmieniła się po przerwie, kiedy Del Rosso – zastępujący Di Francesco na ławce Lecce – postawił na ofensywne roszady, wpuszczając N’Dri, który natychmiast rozruszał prawą flankę. W 59. minucie to właśnie gospodarze byli blisko wyrównania po fatalnej stracie Manu Koné, ale Federico Pierotti nie zdołał sfinalizować akcji z kilku metrów.
Reakcja Gian Piero Gasperiniego przyszła błyskawicznie. Zmiany personalne ożywiły Romę i pozwoliły jej przejąć inicjatywę. Kluczowy cios padł w 71. minucie – po rzucie rożnym Paulo Dybali piłka trafiła do Pisilliego, jego uderzenie przeciął Artem Dowbyk, pakując piłkę do bramki z najbliższej odległości.
Kolejne minuty to już spokój Romy, która umiejętnie wybijała z rytmu coraz bardziej zrezygnowane Lecce. Nerwowa końcówka nie zmieniła wyniku, a po czterech doliczonych minutach giallorossi mogli świętować wyczekane wyjazdowe trzy punkty.
Jan Ziółkowski zagrał dobre spotkanie, dowodził bardzo osłabioną obroną Romy. Pozostali dwaj Polacy - Radosław Żelezny (Roma) i Filip Marchwiński (Lecce) - spędzili cały mecz na ławce rezerwowych.
US Lecce - AS Roma 0:2 (0:1)
0:1 Evan Ferguson 14
0:2 Artem Dowbyk 71
Lecce: Falcone - Veiga, Gaspar, Tiago Gabriel, Gallo - Kaba (75 Helgason), Ramadani (64 Gorter), Maleh - Sottil (56 Pierotti), Camarda (64 Stulić), Banda (46 N’Dri).
Roma: Svilar - Celik, Ziółkowski, Ghilardi - Wesley, Pisilli, Kone, El Shaarawy (60 Tsimikas) - Cristante - Dybala (79 Soule), Ferguson (60 Dowbyk).
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore