Przyszłość Jeremiego Bogi i Emila Holma w Juventusie
W Turynie temat przyszłości Jeremiego Bogi i Emila Holma rozgrzewa atmosferę wokół Juventusu. Klub miał do podjęcia ważne decyzje w sprawie wykupu obu zawodników, którzy przyszli zimą do drużyny. Bogi już teraz zachwyca na boisku i wszystko wskazuje na to, że zostanie w Juventusie, natomiast Szwed prawdopodobnie szybko pożegna się z turyńską ekipą. Oto kulisy tej zaskakującej decyzji.
Gdy Juventus sprowadzał Jeremiego Bogę oraz Emila Holma zimą, kibice czekali jak obaj odnajdą się w barwach Bianconerich. Teraz jasne jest, jaką klub obrał strategię – i trzeba przyznać, nie brakuje w niej niespodzianek.
Boga, który dopiero co wyrwał się z nieudanego okresu w OGC Nice, już po kilku wejściach z ławki zapracował na kredyt zaufania. 29-latek wreszcie wyszedł w wyjściowym składzie Juventusu podczas meczu w Udine i nie zawiódł: zdobył jedynego gola tej rywalizacji. Jak przekonuje Sportmediaset cytowany przez włoskie media, „klub chciałby zostawić Bogę w drużynie na dłużej” – trudno się dziwić, skoro cena wykupu to zaledwie 4,8 mln euro, a forma piłkarza jest wyraźnie zwyżkowa.
Co ciekawe, początkowo miał być tylko zmiennikiem Kenana Yildiza, tymczasem trener coraz częściej decyduje się na duet Bogi i młodego Turka. I faktycznie – obaj na boisku świetnie się uzupełniają, wymieniając pozycje między lewym skrzydłem a środkiem ataku.
Dużo gorsze wieści czekają na Emila Holma. Jak donosi Calciomercato.it, zarząd Juventusu nie jest gotów wyłożyć 15 mln euro na definitywny transfer Szweda z Bolonii. Pozycja bocznego obrońcy okazała się problematyczna: Holm rozegrał zaledwie dwa oficjalne mecze, a już w połowie lutego doznał kontuzji łydki, która wykluczy go z gry jeszcze na kilka tygodni.
Ten uraz praktycznie przekreślił szansę piłkarza na wykupienie po sezonie. Władze Juve rozważają już inne opcje na prawej flance defensywy – wśród kandydatów wymienia się Zekiego Celika z Romy, którego kontrakt niebawem wygasa.
Wszystko wskazuje na to, że „Holm zostanie odesłany do Bolonii”, bo nie udało mu się „przekonać sztabu szkoleniowego do inwestycji na dłużej”