Inter drży o zdrowie Martineza
Inter Mediolan nagle znalazł się w dużym kłopocie. Napastnik i kapitan drużyny, Lautaro Martinez, zszedł z murawy po godzinie gry w pierwszym barażowym meczu Ligi Mistrzów z Bodo Glimt. Sztab medyczny Nerazzurrich czeka na wyniki szczegółowych badań, ale już teraz pojawiają się głosy, że przerwa Argentyńczyka potrwa nawet miesiąc. Oznaczałoby to absencję w najbardziej newralgicznych spotkaniach końcówki sezonu – od ligowych starć z Genoą i Fiorentiną po potencjalnie decydujący rewanż z Bodo Glimt oraz derby Mediolanu.
W szeregach Interu Mediolan od kilku dni panuje ogromna niepewność – wszystko za sprawą urazu Lautaro Martineza, który nabawił się kontuzji w arcyważnym starciu barażowym Ligi Mistrzów z norweskim Bodo Glimt. Argentyńczyk musiał opuścić boisko około 60. minuty, przekazując pałeczkę Marcusowi Thuramowi. Sztab medyczny od razu zareagował ostrożnością; problem dotyczy bowiem mięśnia łydki lewej nogi, wyjątkowo wrażliwego rejonu u piłkarzy tej klasy.
Oczekiwany termin szczegółowych badań wyznaczono na piątek (20 lutego) i to właśnie wtedy mają zostać rozstrzygnięte wszelkie wątpliwości co do skali urazu. W klubowych kuluarach przewija się obawa o naciągnięcie mięśnia łydki – to diagnoza, która w praktyce mogłaby wykluczyć Martineza z gry na blisko miesiąc. Jak nieoficjalnie mówi się w Mediolanie, tak długi rozbrat z boiskiem przytrafiłby się Nerazzurrim w najbardziej newralgicznym momencie końcówki sezonu.
Lista spotkań, które Lautaro może opuścić, naprawdę nie napawa optymizmem: mowa tu m.in. o ligowych pojedynkach z Lecce, Genoą, Atalantą i Fiorentiną. Do tego dochodzi rewanżowa batalia z Bodo Glimt w Lidze Mistrzów oraz półfinał Coppa Italia z Como. Zegar tyka też w kontekście hitowych derbów z AC Milanem i potencjalnych starć 1/8 finału najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie.
Wersja optymistyczna przewiduje powrót na początku kwietnia. Oznaczałoby to gotowość do gry tuż po marcowej przerwie reprezentacyjnej — akurat na ligowe starcie z Romą na San Siro. Zespół trenera Cristian Chivu będzie jednak musiał zacisnąć zęby i cierpliwie poczekać na ostateczną decyzję lekarzy.