Sergio Ramos żegna się z Monterrey. Co dalej z legendarnym obrońcą?
„To był mój ostatni mecz” – tymi słowami Sergio Ramos pożegnał się z meksykańskim Monterrey, kończąc krótki rozdział kariery w Meksyku. Weteran, który od lutego rozegrał tam 27 spotkań, nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu, pozostawiając swoją dalszą piłkarską przyszłość owianą tajemnicą. W mediach nie brakuje spekulacji: powrót do Europy i walka o miejsce w kadrze na mundial 2026 to jedna z tych bardziej ekscytujących opcji.
Sergio Ramos oficjalnie kończy przygodę z Monterrey, żegnając się z meksykańskim klubem po niespełna roku gry. Potwierdził swoją decyzję po półfinałowej porażce zespołu w rozgrywkach Apertura, gdzie Rayados musieli uznać wyższość Toluki. Dla doświadczonego defensora, który latem świętował już trzydzieste dziewiąte urodziny, to koniec krótkiego, lecz wyrazistego rozdziału za oceanem.
W rozmowie z meksykańską telewizją Ramos przyznał wprost: "Tak, to był mój ostatni mecz". To oświadczenie tylko potwierdziło wcześniejsze doniesienia mediów o nieprzedłużeniu kontraktu przez wielokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów i mistrza świata z 2010 roku. Kontrakt Ramosa wygasa wraz z końcem miesiąca.
Sam zainteresowany nie zdradził, gdzie zamierza kontynuować karierę. Jednocześnie hiszpańska i meksykańska prasa już sugeruje, że Ramos liczy na powrót do Europy w celu wywalczenia miejsca w reprezentacji na mundialu w 2026 roku. Na razie jednak defensor nie podjął decyzji, a wszelkie spekulacje – mimo rosnącego szumu wokół jego osoby – pozostają na etapie domysłów.
Do Monterrey Ramos trafił w lutym, rozgrywając w sumie 27 meczów i strzelając 6 goli. Brał udział także w czterech spotkaniach Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych latem, gdzie Rayados odpadli w 1/8 finału po starciu z Borussią Dortmund. Pomimo krótkiego pobytu zdołał zostawić ślad jako lider w defensywie i regularnie trafiał do siatki, choć ostateczny sukces w lidze meksykańskiej wymknął się zespołowi spod nosa.