Oskar Pietuszewski kontuzjowany w meczu Pucharu Polski. Jagiellonia pełna obaw – StolicaSportu.pl

Pietuszewski z kontuzją podczas meczu. Jagiellonia martwi się o skrzydłowego

Oskar Pietuszewski Bartosz Kapustka
Domyślna grafika
Eryk
4 grudnia 2025 21:09
2 minuty czytania

Łzy i niepewność – właśnie tak zapisał się w pamięci kibiców finałowy fragment meczu Jagiellonii z GKS-em Katowice. Utalentowany Oskar Pietuszewski opuścił plac gry z urazem tuż przed końcem, a sztab medyczny białostoczan nie ma jeszcze pełnego obrazu sytuacji. Trener Adrian Siemieniec nie kryje, że wszyscy z niepokojem wyczekują informacji o stanie zdrowia młodego piłkarza.

Puchar Polski już nie dla Jagiellonii – drużyna rozczarowała swoich kibiców, odpadając po starciu z GKS-em Katowice. Gospodarze pewnie wygrali 3:1 w 1/8 finału, odsyłając faworytów do domu. Choć emocji w tym spotkaniu nie brakowało, białostoczanie wracają nie tylko z bagażem przegranych, lecz także z poważnymi zmartwieniami kadrowymi.

Piłkarze Jagiellonii przez chwilę liczyli jeszcze na dogonienie rywala, bo choć po pierwszej połowie to GKS prowadził jednym golem, chwilę po przerwie gospodarze poprawili dorobek. Goście zdołali strzelić kontaktowego gola, ale ostatecznie, tuż przed końcowym gwizdkiem, GKS dobił rywali, zdobywając trzecią bramkę. Katowiczanie zameldowali się w ćwierćfinale, a Jagiellonia musiała pogodzić się z odpadnięciem z rozgrywek.

Jeszcze więcej bólu przyniosły wydarzenia z końcówki spotkania. Najpierw w 52. minucie doszło do pierwszego przymusowego ruchu personalnego – Oskar Pietuszewski wszedł po kontuzji Kamila Jóźwiaka. Jak się miało okazać, los nie był łaskawy także dla młodego skrzydłowego. W doliczonym czasie gry, po zderzeniu z Marcinem Wasielewskim w polu karnym, Pietuszewski padł na murawę z grymasem bólu. Nie był w stanie kontynuować gry i musiał opuścić boisko przy wsparciu sztabu medycznego. Gdy schodził poza linię boczną, emocje wzięły górę – zawodnik nie ukrywał łez.

Sytuacja kadrowa Jagiellonii wygląda coraz gorzej. Zespół kończył mecz w osłabieniu, bo limit zmian został już wcześniej wykorzystany. Trener Adrian Siemieniec nie ukrywa, że sam nie ma jeszcze pełnych informacji o stanie zdrowia swoich podopiecznych. Jak przyznał, "nie wiem nic, badania trwają, diagnostyka trwa. Informacje będą spływać, ale na ten moment nie mam żadnych".

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie