FC Porto wygrywa mimo problemów. Pietuszewski wymusza kluczową jedenastkę
Już w 17. minucie FC Porto cieszyło się z prowadzenia po rzucie karnym wywalczonym przez Pietuszewskiego, ale w drugiej połowie sensacyjnie musiało drżeć o wynik. Estrela, walcząca o utrzymanie, postawiła się ligowemu liderowi i była bliska wyrównania. Bramkarz Porto Costą zatrzymał pewnego gola, a Bednarek napracował się w defensywie. Mecz zakończył się skromną wygraną gości 2:1 — na boisku do ostatniego gwizdka trwała walka o każdą piłkę.
FC Porto weszło w ten mecz niemal koncertowo. Już na początku pokazało, że wie, o co gra: do siatki trafił Gul, wykorzystując rzut karny w 17. minucie. Cała sytuacja zaczęła się od sprytu Pietuszewskiego, który błyskotliwie wbiegł w pole karne i dał się sfaulować Janssonowi; sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a faulujący defensor obejrzał żółtą kartkę.
Goście mieli pełną kontrolę aż do przerwy, wykorzystując przewagę i zadając Estreli kolejne ciosy. Wydawało się, że dla gospodarzy zaczyna brakować argumentów. Jednak po zmianie stron zaczęły dziać się rzeczy nieoczywiste – walcząca o utrzymanie Estrela postanowiła rzucić wszystko na szalę. Gospodarze raz po raz nękali defensywę Porto, a Marcus i Gomes rozbili się o słupek bramki.
Murawa nagle zaczęła sprzyjać atakującym miejscowym – kilka razy los szczęśliwie sprzyjał liderom ligi, ale w 75. minucie wszystko mogło się zmienić. Costa, golkiper Porto, popisał się refleksem, kiedy Marcus huknął z bliska – wybronił, a jeszcze chwilę później to Pietuszewski został powstrzymany już w polu karnym rywala.
Odpowiedź Estreli przyszła szybko, bo już w 79. minucie. Dobre dośrodkowanie van Hooijdojnka, blok na Bednarku, a Jovane przyłożył głową. Goście mieli pretensje do arbitra, dopatrując się faulu, ale sędzia był przekonany o prawidłowości zdobytej bramki.
Końcówka spotkania to już nieustanny napór gospodarzy – Estrela za wszelką cenę szukała wyrównania, a Porto wyraźnie się cofnęło, broniąc tego, co zbudowało w pierwszej połowie. W 84. minucie Kiwiora zastąpił Fofana, a Bednarek i Pietuszewski pozostali na murawie do ostatniego gwizdka.
Mimo nerwów i wielu momentów walki na pograniczu faulu lider ligi odpierał kolejne ataki. Ostatecznie Porto wygrało 2:1 (2:0), utrzymując siedmiopunktową przewagę nad Benficą.