Steve McClaren rezygnuje po dramacie Jamajki w eliminacjach MŚ – StolicaSportu.pl

Steve McClaren odchodzi w łzach! Jamajka bez historycznego awansu na mundial

Steve McClaren
fot. Thomas Rodenbücher (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Maciek
19 listopada 2025 15:49
3 minuty czytania

Szok w Kingston – Steve McClaren, pamiętany w Anglii jako „wally z parasolką”, znów bohaterem sensacyjnego rozdziału w światowym futbolu. Jamajka zaledwie remisuje z Curacao i traci bezpośredni awans na mistrzostwa świata, a szkoleniowiec nie kryje łez. Po zakończeniu spotkania ogłasza błyskawiczną rezygnację, wywołując emocjonalną reakcję piłkarskiej Jamajki i przypominając o własnych demonach z czasów pracy z reprezentacją Anglii.

Steve McClaren, szkoleniowiec Jamajki i niegdyś głośno krytykowany selekcjoner Anglii, od razu po meczu złożył rezygnację z prowadzenia „Reggae Boyz”. Wszystko po bezbramkowym remisie z Curacao, który odebrał jego drużynie historyczny, pierwszy od 1998 roku awans na mistrzostwa świata.

Jamajka musiała wygrać, aby zapewnić sobie miejsce na mundialu. Tymczasem w decydujących minutach zespół miał rzuty karny, jednak sędzia po analizie VAR postanowił go nie podyktować. Publiczność zgromadzona na trybunach nie dowierzała, a u piłkarzy i trenera narastało rozczarowanie.

Zarówno McClaren, jak i jego zawodnicy, mieli świadomość, jak wielka szansa przeszła im właśnie koło nosa. Anglik, który przed laty zyskał przydomek „wally z parasolką” po nieudanym epizodzie z reprezentacją Anglii, tym razem nie skrył emocji. Zgodnie ze słowami asystenta trenera Curacao, Deana Gorre, McClaren był „do łez poruszony” po ostatnim gwizdku.

Bezpośrednio na konferencji prasowej McClaren obwieścił decyzję: „Od zawsze powtarzałem, że przewodzenie drużynie to służba. Dziś moja rola polega na tym, by uczynić miejsce dla kogoś nowego, kto poprowadzi ten zespół dalej”. Zaznaczył również, że według niego odpowiedzialność za niepowodzenie bierze całkowicie na siebie i to on powinien dać impuls zmian.

Curacao dzięki temu remisowi przechodzi do historii, stając się najmniejszym krajem, któremu udało się zapewnić miejsce na mundialu. Było to możliwe mimo nieobecności głównego trenera, Dicka Advocaata, który tuż przed meczem opuścił zespół z powodów osobistych. Tego wieczoru drużynę poprowadził asystent, a po ostatnim gwizdku świętowanie nie miało końca.

Jamajczycy mogą liczyć jeszcze na swoją szansę – pozostaje im bowiem baraż międzykontynentalny w marcu, już jednak bez McClarena na ławce. Trener podziękował zawodnikom, powtarzając: „Oni osiągną sukces w marcu. Jamajko, to był zaszczyt, jedno serce dla was wszystkich”.

Symboliczny finał tej przygody to kolejny rozdział w karierze Anglika, który już 17 lat temu przeżył podobne rozczarowanie – prowadząc Anglię, nie zdołał awansować na Euro 2008, co przyniosło mu pamiętny przezwisko i obrazek z parasolką na Wembley. Teraz historia zatoczyła koło, tym razem na karaibskiej ziemi.

Źródło: Metro.co.uk

Wybrane dla Ciebie