Senegal – historyczny finał Pucharu Narodów Afryki 2025. Kuriozalne sceny na boisku – StolicaSportu.pl

Absurdalny finał PNA! Zejście z boiska, niewykorzystany karny

Senegal Puchar Narodów Afryki
fot. Franco237 (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Eryk
18 stycznia 2026 23:05
3 minuty czytania

Finał Pucharu Narodów Afryki 2025 między Senegalem a Marokiem zamienił się w prawdziwy pokaz piłkarskiego absurdu. Senegalczycy zeszli z boiska po kontrowersyjnej decyzji arbitra, by po kilkunastu minutach wrócić, obronić rzut karny i chwilę później strzelić złotego gola. Emocje sięgnęły zenitu, a Sadio Mane poprowadził swoją drużynę do historycznego triumfu w swoim ostatnim występie na turnieju.

Ostatni gwizdek finału Pucharu Narodów Afryki 2025 na długo zostanie w pamięci kibiców. Spotkanie między Senegalem i Marokiem przeobraziło się w spektakl pełen emocji i absurdów, o których jeszcze długo się będzie mówić. Końcówka spotkania przyniosła dramatyczne zwroty akcji i decyzje, których nikt się nie spodziewał.

W doliczonym czasie gry rozpętał się prawdziwy chaos. Najpierw Abdoulaye Seck trafił głową w słupek, a dobitka Ismaili Sarra znalazła drogę do siatki. Sędzia Jean-Jacques Ndala odgwizdał jednak faul Secka na Achrafie Hakimim i gol nie został uznany. Chwilę później, gdy wydawało się, że to Maroko jest bliżej szczęścia, do gry wkroczył VAR. Po przewinieniu Dioufa na Brahimie Diazie arbiter wrócił do sytuacji i niespodziewanie podyktował rzut karny dla Maroka.

Reakcja Senegalczyków była natychmiastowa – nerwy puściły, zawodnicy nie potrafili zapanować nad emocjami. Trener Pape Thiaw zebrał wszystkich do zejścia z boiska. Mimo prób mediacji finał został przerwany na kilkanaście minut, a w szatni atmosferę próbował studzić kapitan, Sadio Mane, dla którego było to pożegnanie z tą imprezą.

W końcu, po długich negocjacjach, piłkarze zdecydowali się wrócić. Brahim Diaz miał wyjątkową szansę, by przejść do historii, ale to, co zrobił z piłką, widuje się rzadko – lekki strzał trafił prosto w ręce Mendy'ego.

Po kilku minutach dogrywki Senegalczycy zrozumieli, że warto było wrócić do gry. Indywidualna akcja Pape Gueye i potężne uderzenie w samo okienko wyprowadziły ich na prowadzenie. Maroko rzuciło się do ataku, szukając wyrównania. Napastnik Youssef En Nesyri dwoił się i troił, a najbliżej szczęścia był Nayef Aguerd – po jego strzale głową piłka ostemplowała poprzeczkę.

Dosłownie chwilę później Cherif Ndiaye mógł zamknąć rywalizację, ale nie trafił do pustej bramki z piątego metra. Mimo tych dramatycznych momentów Senegalczycy wykazali się opanowaniem i wytrwali presję aż do samego ostatniego gwizdka, zdobywając swój drugi z rzędu tytuł mistrza Afryki.

Źródło: StolicaSportu.pl

Wybrane dla Ciebie