Lucescu kończy karierę po zasłabnięciu
Zgrupowanie reprezentacji Rumunii miało być pożegnaniem Mircei Lucescu jako selekcjonera. Napięcie wzrosło, gdy utytułowany trener zasłabł podczas odprawy taktycznej, trafiając do szpitala. Ostatecznie 80-letni szkoleniowiec sam podjął decyzję o odejściu, rezygnując z dalszej pracy z kadrą narodową.
Nastroje w obozie Rumunii były już gęste po nieudanych barażach o awans na mistrzostwa świata w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Przegrana z Turcją 0:1 zakończyła marzenia o powrocie na największą piłkarską scenę, a mecz towarzyski ze Słowacją miał być symbolicznym zamknięciem kadencji Mircei Lucescu. Czwartkowy sparing zamieniał się w pożegnanie, lecz wydarzenia nagle przyjęły dramatyczny obrót.
Jak relacjonuje Digisport, podczas niedzielnej odprawy taktycznej 80-letni szkoleniowiec stracił przytomność. Lucescu zdążył usiąść w sali konferencyjnej, po chwili jednak upadł na podłogę. Został natychmiast przewieziony do szpitala, gdzie lekarze określają stan jego zdrowia jako stabilny. Rutynowe wyniki nie pozostawiają wątpliwości – najbliższe dni szkoleniowiec spędzi pod obserwacją.
Trening zaplanowany zaraz po odprawie, odwołano bezterminowo. Sztab szybko przeciął plotki o całkowitym anulowaniu wtorkowego sparingu ze Słowacją – spotkanie się odbędzie, ale bez udziału Lucescu. Pozostawało pytanie, czy doświadczony trener pojawi się choć na ławce. Już wiadomo, że poprowadzenie kadry w tym meczu nie wchodzi w grę.
Tak, to już koniec. Jednak jest coś ważniejszego. Wierzę w potencjał tej generacji. Gracze mają dużo talentu. Z odpowiednim wsparciem oni i nowy selekcjoner będą w stanie osiągnąć dobre wyniki. Jestem o tym przekonany.
Pierwszym w kolejce do przejęcia steru po Lucescu jest jego wieloletni współpracownik Ionel Gane, który tymczasowo poprowadzi kadrę podczas sparingu ze Słowacją. W mediach coraz głośniej mówi się jednak o kandydaturze Gheorghe Hagiego – legendy rumuńskiej piłki, byłego selekcjonera i trenera takich zespołów jak Bursaspor czy Galatasaray.