Hagi coraz bliżej reprezentacji Rumunii. Lucescu walczy o zdrowie – StolicaSportu.pl

Gheorghe Hagi blisko objęcia reprezentacji Rumunii

Gheorghe Hagi
fot. Nuță Lucian (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Eryk
11 lutego 2026 19:55
3 minuty czytania

Rumuńska federacja złożyła Gheorghe Hagiemu propozycję czteroletniego kontraktu na stanowisku selekcjonera, co wywołało burzę w lokalnych mediach. Decyzja zapadła w cieniu poważnych problemów zdrowotnych obecnego trenera Mircei Lucescu, który w ostatnim czasie aż trzykrotnie trafiał do szpitala. Przed Rumunami baraże do mistrzostw świata, a czas działa na niekorzyść – Hagi nie ukrywa, że chciałby uporządkować swoje sprawy klubowe przed ewentualnym objęciem kadry narodowej.

Gheorghe Hagi ponownie na ustach rumuńskich fanów piłki nożnej. Krajowe media, z "Fanatikiem" na czele, donoszą, że federacja zaoferowała mu czteroletni kontrakt, który miałby zagwarantować spokój w rozpoczęciu nowego cyklu reprezentacyjnego.

Decyzja nie wzięła się znikąd – obecny selekcjoner Mircea Lucescu zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W przeciągu miesiąca aż trzy razy lądował w szpitalu, ostatnio z powodu podskórnej infekcji wymagającej antybiotykoterapii. Wcześniej przeszedł zapalenie płuc. Na 20 lutego przewidziano konsultację lekarską w Belgii, podczas której zagraniczni specjaliści mają ocenić, czy ponad 80-letni szkoleniowiec może dalej pełnić funkcję selekcjonera.

Rumuńska federacja przyjęła ostrożną strategię wyczekiwania, choć nazwisko Hagiego już dziś pada najczęściej jako potencjalnego następcy. Na ostatniej konferencji prasowej dyrektor techniczny Mihai Stoichita zapewnił: „Związek nigdy nie skontaktuje się z innym trenerem dopóki nie będzie miał pewności co do tego, który nadal pełni funkcję".

W kontekście trwających negocjacji głośno mówi się o tym, że Hagi w razie zmiany na stanowisku przejąłby zespół w najbardziej gorącym momencie – przed barażami do mistrzostw świata. Jako właściciel i prezes Farulu Konstanca będzie musiał prawdopodobnie ustąpić z ról klubowych, by zgodnie z krajowymi przepisami i etyką skupić się na reprezentacji. Plan zakłada przekazanie praw do klubu Gheorghe Popescu i Hristo Stoiczkowowi, choć sam Hagi najbardziej skłania się, by zrobić to dopiero po zakończeniu ligowych play-offów. Tymczasem kadra może potrzebować selekcjonera już 26 marca.

Pensja 30 tysięcy euro miesięcznie ma przekonać "Króla" rumuńskiego futbolu do podjęcia wyzwania. Hagi miał już okazję prowadzić narodowy zespół tuż po zakończeniu kariery piłkarskiej, choć jego poprzednia kadencja trwała krótko – po porażce ze Słowenią w eliminacjach MŚ 2001 ustąpił ze stanowiska. Od tamtego czasu zebrał bagaż doświadczeń w Galatasaray, FCSB, Timisoarze czy właśnie w Farulu, gdzie od lat trzyma wszystkie stery.


W międzyczasie działacze monitorują stan zdrowia Lucescu i trzymają nerwy na wodzy. Z optymizmem o przyszłości, ale również niepewnością – taki obraz wyłonił się po słowach Stoichity: „Teraz ten optymizm muszą potwierdzić lekarze zagranicą, konkretnie w Belgii, którzy go zbadają i mam nadzieję, że obalą pewne domniemania".

Rumunia już niebawem, 26 marca, podejmie Turcję – drużynę, którą kiedyś prowadził sam Lucescu – w półfinale baraży. W przypadku wygranej czeka ich finał ze Słowacją lub Kosowem zaledwie pięć dni później. Federacja czeka, a decyzje w sprawie Hagiego mogą zmienić oblicze reprezentacji jeszcze tej wiosny.

Źródło: Fanatik

Wybrane dla Ciebie