Roman Jaremczuk dołącza do Olympique Lyon
„Bardzo się cieszę, że tu jestem” – tymi słowami Roman Jaremczuk przywitał się z kibicami Olympique Lyon. Po niełatwych miesiącach w Grecji ukraiński snajper staje przed kolejną wielką szansą w Ligue 1, gdzie trafił na zasadzie wypożyczenia. Czy francuski klimat na nowo rozbudzi jego skuteczność, z której był znany w Gandawie?
Roman Jaremczuk oficjalnie zameldował się w szeregach Olympique Lyon, podpisując umowę wypożyczenia do końca obecnego sezonu. Francuski klub ustalił stałą opłatę za transfer czasowy w wysokości 1,5 miliona euro, do której może dojść kolejne 5 milionów, jeśli aktywowana zostanie klauzula wykupu.
Ukrainiec, który ostatnie miesiące spędził w barwach Olympiakosu, sam nie krył zadowolenia z przeprowadzki: „Bardzo się cieszę, że tu jestem i że znów mogę spotkać się z Clintonem, z którym grałem w Brugii. Dobrze znam też Paulo Fonsecę. Atmosfera na Groupama Stadium wczorajszego wieczoru od razu zrobiła na mnie wrażenie i już nie mogę się doczekać gry przed całą publicznością” – wyznał nowy snajper „Les Gones”.
Prawdziwy przełom w karierze Jaremczuka miał miejsce w Gandawie. Przez kilka sezonów wypracował tam imponujący bilans: w 152 występach zdobył 61 goli i zaliczył 18 asyst. Jednak po opuszczeniu Belgii napastnik zatracił dawną regularność – w Benfice, Valencii, a ostatnio w Olympiakosie nie notował już tak spektakularnych liczb.
Nawet powrót do znanej ligi, kiedy w 2022 roku wzmocnił Club Brugge, nie przyniósł mu oczekiwanej formy. Teraz Lyon stawia na doświadczenie i głód Jaremczuka, a francuscy kibice już przebierają nogami w oczekiwaniu na pierwsze występy nowego nabytku.
Warto odnotować, że Jaremczuk stał się już piątym nowym twarzą w ekipie ze środkowo-wschodniej Francji podczas aktualnego okna transferowego. Wcześniej Lyon sięgnął po Noaha Narteya, Martína Satriano, Endricka i Hansa Hateboera.