Prestianni odpowiada: Vinicius nazwał mnie „karłem” – konflikt podczas meczu Ligi Mistrzów – StolicaSportu.pl

Prestianni odpowiada na oskarżenia. Twierdzi, że Vinicius nazwał go „karłem”

Gianluca Prestianni
fot. slbenfica.pt
Domyślna grafika
Maciek
25 lutego 2026 10:09
2 minuty czytania

Ostre starcie podczas meczu Benfiki z Realem Madryt przerodziło się w medialną burzę – Gianluca Prestianni broni się przed zarzutami o rasizm i ujawnia własne oskarżenia wobec Viniciusa.

Emocje po meczu Benfiki z Realem Madryt w Lidze Mistrzów wciąż nie opadły. Sprawa spięcia między Gianlucą Prestiannim a Viniciusem Juniorem zyskała zupełnie nowy zwrot, zaskakując całą piłkarską Europę.

Zamieszanie zaczęło się od poważnego oskarżenia – Prestianni miał użyć wobec Viniciusa określenia o charakterze rasistowskim, a także wykonać obraźliwe gesty. Gdy sprawa nabrała rozgłosu, Argentyńczyk publicznie zaprzeczył zarzutom, tłumacząc, że rzeczywiście dopuścił się słownego przewinienia, ale miała to być homofobiczna obelga. Tę wersję przekazał także UEFA prowadzącej postępowanie. Jak podał The Times, napastnik Benfiki zamierza teraz… sam zaatakować Viniciusa. Prestianni twierdzi, że Brazylijczyk w trakcie spotkania miał nazwać go „karłem”.

Nowe zarzuty w śledztwie UEFA

Prestianni – mierzący 166 cm wzrostu, co czyni go jednym z najniższych zawodników Champions League – argumentuje, że przytyk Viniciusa dotyczący jego wzrostu sprowokował ostry rewanż słowny z jego strony. Brazylijczyk również nie należy do najwyższych piłkarzy – zaledwie dziesięć centymetrów więcej na boisku jednak wystarczyło, by stać się adresatem oskarżenia.

Warto podkreślić, że kodeks UEFA jasno traktuje o karalności obraźliwych wypowiedzi dotyczących rasy czy orientacji seksualnej (Artykuł 14), natomiast zaczepki odnoszące się do wzrostu, wyglądu uszu czy łysienia nie podlegają pod te regulacje. Takie zachowania nie są oficjalnie ścigane w światku piłki, nawet jeśli – jak w tym przypadku – wzbudzają kontrowersje.

Z doniesień wynika też, że linia obrony Prestianniego, jakoby został sprowokowany określeniem „karzeł” i stąd odpowiedział własną obelgą, raczej nie znajdzie uznania komisji UEFA. W praktyce nie zostanie więc potraktowana jako okoliczność łagodząca.

Mimo że Prestianni otrzymał już tymczasowe zawieszenie na jeden mecz, dołączył do drużyny podczas kolejnej podróży ligowej, bo klub zgłosił w tej sprawie apelację. Jeśli jednak Argentyńczyk zostanie uznany za winnego zarzucanego mu przewinienia, grozi mu nawet dziesięć spotkań zawieszenia.

Źródła: Madrid Universal, The Times

Wybrane dla Ciebie