Manchester City pokonuje Real Madryt na wyjeździe w Lidze Mistrzów – StolicaSportu.pl

Manchester City ucisza Bernabeu. Karny Haalanda na wagę wygranej

Erling Haaland
fot. Jacek Stanislawek (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Eryk
10 grudnia 2025 23:01
3 minuty czytania

Już od pierwszych minut starcia na Santiago Bernabeu było jasne, że emocje sięgną zenitu – sędzia podyktował rzut karny, potem go cofnął, a gospodarze bez Kyliana Mbappe nie potrafili wykorzystać przewagi. Manchester City, mimo chwilowych problemów w defensywie, zdobył Madryt dzięki skuteczności pod bramką Courtois. To spotkanie mogło ułożyć się zupełnie inaczej, ale decydujące akcje i zimna krew Haalanda uczyniły różnicę.

Na Santiago Bernabeu kibice od początku dostali emocje z najwyższej półki. Real Madryt, choć ostatnio notuje zadyszkę w La Lidze, przed starciem z Manchesterem City był wyżej w tabeli Ligi Mistrzów. Brak Kyliana Mbappe (kontuzja wykluczyła Francuza z wyjściowego składu) już w pierwszych minutach dał się odczuć, mimo że to gospodarze byli bardzo blisko otworzenia wyniku.

Ledwie sędzia Clement Turpin rozpoczął zawody, już w 2. minucie Vinicius Junior wywalczył rzut karny, który po analizie VAR został cofnięty i zamieniony na rzut wolny. Strzał Valverde po rykoszecie tylko przestraszył fanów gości, piłka nie znalazła drogi do bramki.

Gdy wydawało się, że Królewscy złapią wiatr w żagle, ich ofensywę hamowały niedokładność i dobrze zorganizowana defensywa City. Rodrygo błysnął na skrzydle, lecz Vinicius nie wykończył zagrania Brazylijczyka.

Otwierające trafienie padło po stronie Realu: to Bellingham z Rodrygo przeprowadzili szybki atak, który ten drugi sfinalizował strzałem z pola karnego. Donnarumma, chyba zaskoczony kątem uderzenia, przepuścił piłkę do siatki – stadion eksplodował, ale nie na długo.

Mimo że Manchester City był wycofany, stały fragment gry zmienił obraz meczu. Rzut rożny, zamieszanie pod bramką, strzał głową Gvardiola, niepewna interwencja Courtois i Nico O'Reilly dopada do piłki, kierując ją do siatki – City wraca do gry.

Niespełna dziesięć minut później sędzia znów miał dużo pracy – tym razem po interwencji VAR wskazał na jedenasty metr, bo Ruediger przewinił, trzymając Erlinga Haalanda w polu karnym. Norweg się nie pomylił. City na przerwę schodził już jako lider spotkania.

Po zmianie stron gospodarze próbowali odzyskać inicjatywę, ale Courtois musiał ratować Real przed kolejną stratą bramki. Cherki był aktywny, groził uderzeniami, ale Belg prezentował pełnię umiejętności. Bellingham miał wyjątkową okazję, ale próbując lobować Donnarummę, nie trafił między słupki.

W końcówce Real Madryt rozpaczliwie szukał wyrównania. Vinicius miał dwie okazje i choć przynajmniej raz wydawało się, że piłka musi wpaść do siatki – raz głową niecelnie, za chwilę fatalnie spudłował z kilku metrów. Najbliżej szczęścia gospodarze byli jednak po strzale Endricka w 85. minucie – piłka obiła poprzeczkę, wywołując jęk zawodu na trybunach.

Zespół Guardioli dowiózł przewagę do końca i mógł pozwolić sobie na oddech ulgi. Wyjazdowe zwycięstwo pozwoliło City wyprzedzić Real Madryt w tabeli, przesuwając angielską ekipę na czwarte miejsce.

REAL MADRYT - MANCHESTER CITY 1:2 (1:2)

1:0 Rodrygo 28
1:1 O'Reilly 35
1:2 Haaland 43-karny

Real Madryt: Courtois – Valverde, Asencio (79' Endrick), Ruediger, Carreras – Ceballos (67' Diaz), Tchouameni, Bellingham – Rodrygo, Garcia (58' Guler), Vinicius Junior.

Manchester City: Donnarumma – Nunes, Dias, Gvardiol, O'Reilly – Silva, Gonzalez, Foden (70' Reijnders) – Cherki (70' Savio), Doku (88' Ake) – Haaland (70' Marmoush).

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie