Luis Diaz błyszczy i wylatuje z boiska – Bayern lepszy od PSG w hitowym meczu Ligi Mistrzów – StolicaSportu.pl

Luis Diaz bohaterem i antybohaterem. Bayern wygrywa na Parc de Princes

Luis Diaz
fot. Skrif 12 (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Eryk
4 listopada 2025 23:10
4 minuty czytania

Zaczęło się od błyskawicznego trafienia, tempo rosło, ale to Luis Diaz został bohaterem i... głównym winowajcą dramatu na Parc de Princes. Bayern Monachium pokonał Paris Saint-Germain 2:1, choć od końcówki pierwszej połowy grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Kolumbijczyka. Czwarte zwycięstwo z rzędu umacnia Bawarczyków na pozycji lidera grupy, natomiast PSG po raz pierwszy w tym sezonie musiało przełknąć gorycz porażki.

Polska publiczność wyczekiwała piłkarskich fajerwerków i rzeczywiście – już od pierwszego gwizdka na Parc de Princes tempo meczu sugerowało, że żaden z pretendentów do wygranej w Lidze Mistrzów nie zamierza kalkulować. Bayern Monachium i Paris Saint-Germain miały na koncie komplet zwycięstw, więc stawka była jasna – przełamać konkurenta i zrobić krok do fazy pucharowej.

Początek rozgrywki raczej chaotyczny – sporo strat, szarpania, ale to Bawarczycy wstrzelili pierwszy cios. Już w 4. minucie świetną akcję zainicjował Serge Gnabry, wrzucając piłkę do Michaela Olise. Ten co prawda przegrał z golkiperem PSG, ale przytomnie dobił Luis Diaz – szybka przewaga dla monachijczyków, stadion oniemiał.

Gospodarze szybko otrząsnęli się po bramce, próbując odpowiedzieć pressingiem. Udało się nawet wyprowadzić piłkę do siatki za sprawą Ousmane'a Dembele, jednak technicznie dopadło ich fatum – minimalny spalony i sędzia pokazuje anulowanie gola. Pech Dembele nie skończył się na tym – chwilę po tej sytuacji musiał zejść przez uraz.

Bayern nie zamierzał stać w miejscu. W 32. minucie Marquinhos popełnił szkolny błąd – odebrał mu piłkę nie kto inny jak Diaz, który nie dał szans bramkarzowi PSG i zapisał drugie trafienie na swoim koncie. Dublet Kolumbijczyka, a trybuny coraz bardziej sfrustrowane.

Jeszcze przed przerwą ekipa Vincenta Kompany'ego mogła zabić mecz. Stanisić był bliski kolejnego gola, potem minimalnie chybił Kimmich. Piłka nie chciała jednak po raz trzeci znaleźć drogi do bramki paryżan.

W doliczonym czasie pierwszej połowy scenariusz diametralnie się zmienił. Diaz, bohater Bawarczyków, nagle zamienia się w antybohatera – nieodpowiedzialny wślizg w Achrafa Hakimiego kończy się interwencją VAR-u. Po analizie arbiter nie miał wątpliwości – czerwona kartka. Bayern musiał przez całą drugą połowę grać w dziesiątkę, a PSG dostało nowy zastrzyk energii.

Mimo gry w osłabieniu monachijczycy umiejętnie bronili przewagi. Gospodarze nacierali, szukając choćby kontaktowego gola. I udało się – w 74. minucie Joao Neves po składnej akcji wpakował piłkę do siatki Manuela Neuera. Goście stanęli w jeszcze ciaśniejszym szyku, PSG naciskało do ostatniego gwizdka, ale wynik nie uległ już zmianie.

Bayern notuje czwarte zwycięstwo z rzędu w obecnej edycji Champions League, pokazując nie tylko jakość w ofensywie, ale także odporność na ciosy. Dla paryżan to z kolei pierwsza porażka – bolesna, bo na własnym terenie i w pojedynku, w którym rywal przez niemal połowę spotkania występował w osłabieniu.

Paris Saint-Germain - Bayern Monachium 1:2 (0:2)

0:1 - Luis Diaz 4
0:2 - Luis Diaz 32
1:2 - Joao Neves 74

PSG: Lucas Chevalier - Achraf Hakimi (45' Senny Mayulu), Marquinhos, Willian Pacho, Nuno Mendes - Warren Zaire-Emery, Vitinha, Fabian Ruiz (66' Joao Neves) - Chwicza Kvaracchelia, Ousmane Dembele (26' Kang-in Lee), Bradley Barcola (66' Goncalo Ramos)

Bayern: Manuel Neuer - Konrad Laimer, Jonatan Tah, Dayot Upamecano, Josip Stanisić - Joshua Kimmich, Aleksandar Pavlović - Michael Olise (80' Kim Min-Jae), Serge Gnabry (46' Tom Bischof), Luis Diaz - Harry Kane (88' Leon Goretzka)

Żółte kartki: Mendes (PSG) oraz Bischof, Neuer, Stanisić (Bayern)

Czerwona kartka: Luis Diaz (Bayern, 45+7)

Sędzia: Maurizio Mariani (Włochy)

Źródło: TVP Sport

Wybrane dla Ciebie