Kylian Mbappé jak Cristiano Ronaldo – rekordowy wyczyn w Lidze Mistrzów!
Kylian Mbappé nie przestaje zaskakiwać – tym razem to on rozgrzał trybuny Santiago Bernabeu, strzelając dwa gole swojemu byłemu klubowi, Monaco. Francuz praktycznie w pojedynkę zrealizował marzenie kibiców Realu Madryt i sięgnął po rekord, który do tej pory należał wyłącznie do Cristiano Ronaldo. Wykazał się nie tylko skutecznością pod bramką, ale i dojrzałością w roli nowego lidera „Królewskich”, podnosząc morale całej drużyny po trudnym okresie.
Kylian Mbappé znowu udowadnia, że na Santiago Bernabeu czyni rzeczy wyjątkowe. W starciu przeciwko swojemu byłemu klubowi, AS Monaco, napastnik Realu Madryt już w pierwszej połowie zapisał się na listę strzelców dwoma błyskotliwymi trafieniami. Widownia, która jeszcze niedawno gwizdała po rozczarowującym meczu z Levante, w końcu doczekała się piłkarza, który potrafi ich porwać. I właśnie tego wieczora Mbappé okazał się nie tylko skutecznym egzekutorem, ale – jak sam podkreślił – rozumie oczekiwania kibiców, bo „zanim został piłkarzem, był kibicem, który też potrafił gwizdać, kiedy był niezadowolony”.
Francuz rozpoczął koncert na Bernabeu już na samym początku spotkania. Najpierw skorzystał z perfekcyjnego rozegrania akcji z Franco Mastantuono i Fede Valverde: po szybkim rajdzie dostał piłkę od Urugwajczyka i w swoim stylu wykończył całą kombinację. Chwilę później, po dynamicznym wyjściu Realu spod własnej bramki, Arda Güler uruchomił Viniciusa, a ten obsłużył Mbappé w polu karnym, umożliwiając mu zdobycie drugiego gola. To był dokładnie ten impuls, na który czekał cały Madryt.
Mbappé na równi z Cristiano Ronaldo
Dublet strzelony Monaco nie tylko podbił nastroje na Bernabeu. Jak podaje Grada3.com, Kylian Mbappé wyrównał legendarny wynik Cristiano Ronaldo z sezonu 2015/16 – obaj trafili po 11 razy w 6 meczach fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA. W tamtym czasie Real wywalczył trofeum, a Ronaldo rekord wydawał się być nieosiągalny. Teraz, po kilku latach, do tego elitarnego grona dołączył właśnie Mbappé, zdecydowanie pokazując, że to on jest nowym punktem odniesienia dla Królewskich.
Przed meczem piłkarz zapewniał, że cały zespół „ma charakter, by zmienić nastroje kibiców”. Polscy sympatycy futbolu mogli się przekonać, że Madridistas rzeczywiście mają lidera z prawdziwego zdarzenia, który umiejętnie przejmuje odpowiedzialność za wynik. Równie wyraźnie po meczu wypowiedział się trener Królewskich, Arbeloa, chwaląc swoich zawodników za mentalność i determinację: „Ten mecz wygrali piłkarze swoim wysiłkiem i jakością. To jest Real Madryt – tu liczy się ambicja, charakter i ciągła walka”. Jednocześnie podkreślił, że napastnicy na tej scenie muszą być nie tylko skuteczni pod bramką, ale również aktywni w wysokim pressingu, nie zawsze jednak gonić rywali po całym boisku.