John Terry ujawnia: rozważałem samobójstwo po finale Ligi Mistrzów 2008 – StolicaSportu.pl

John Terry o krok od tragedii po finale Ligi Mistrzów 2008. Zaskakujące wyznanie legendy Chelsea

John Terry
fot. ChristopherJClarke (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Maciek
16 grudnia 2025 06:10
2 minuty czytania

„Dlaczego? Dlaczego akurat ja?” – takie myśli kłębiły się w głowie Johna Terry’ego po bolesno-przegranej serii rzutów karnych w finale Ligi Mistrzów w 2008 roku. Były kapitan Chelsea szczerze przyznał, że wtedy rozważał krok, który mógłby wstrząsnąć piłkarskim światem. Jego wyznania rzucają nowe światło na tamten pamiętny wieczór w Moskwie i na długotrwały ciężar, jaki niósł przez lata.

John Terry, niegdyś kapitan Chelsea, opowiedział o jednym z najtrudniejszych momentów w swojej karierze – finale Ligi Mistrzów UEFA 2008. Mecz z Manchesterem United w Moskwie po 120 minutach wciąż nie wyłonił zwycięzcy. Wynik 1:1, bramki Cristiano Ronaldo oraz Franka Lamparda, i wszystko miało się rozstrzygnąć w serii rzutów karnych.
Właśnie wtedy, do piłki podszedł Terry. Mógł przejść do historii i podarować Chelsea pierwszą w dziejach Ligę Mistrzów. Gdy stał już na jedenastym metrze, miało się wydawać, że to formalność – bramkarz pokonany, szanse ogromne. Nagle jednak kapitan Chelsea poślizgnął się przy uderzeniu, futbolówka zatrzymała się na słupku, a cała drużyna pogrążyła się w rozpaczy. Po decydującej pomyłce także Nicolasa Anelki, puchar wędrował do piłkarzy z Manchesteru po wyniku 6:5 w jedenastkach.

Dopiero teraz, po latach, Terry zdradził, że tamten wieczór zapisał się w jego psychice znacznie mocniej, niż opinia publiczna mogła przypuszczać. W rozmowie w podcaście Reece’a Menniego wyznał:

„Patrząc wstecz, pamiętam, że wróciliśmy wtedy do hotelu, a ja – na 25. piętrze w Moskwie – stałem przy oknie i myślałem: 'Dlaczego? Dlaczego właśnie ja?'. Nie mówię, że gdybym miał okazję, to bym wyskoczył, ale człowiekowi w głowie przechodzą różne rzeczy. Moi koledzy przyszli po mnie i zabrali mnie na dół. To są te chwile pełne »a co, jeśli?«. Nigdy nie wiadomo, prawda?”
John Terry w rozmowie z podcastem Reece’a Menniego

Według słów legendy Chelsea, trauma nie opuściła go jeszcze długo. Kilka dni po finale kadrowicze Anglii zasiedli przy stole z triumfatorami z Manchesteru United – dla Terry’ego to było „najgorsze uczucie na świecie”. Dodał również, że mimo upływu czasu, wspomnienia wracają nagle, nawet w środku nocy. „Dopiero teraz, kończąc karierę, kiedy nie mam już cotygodniowej koncentracji na meczach i kibicach, wszystko to uderza ze zdwojoną siłą” – przyznał.

Wyznania Anglika rzucają nowe światło na jedną z najbardziej rozpoznawalnych i dramatycznych chwil w historii finałów Ligi Mistrzów, pokazując, jak silnie sport potrafi determinować życie zawodników również po zejściu z murawy.

Źródło: sportinforma.sapo.pt

Wybrane dla Ciebie