Chelsea przegrywa z Atalantą. Porażka The Blues w Lidze Mistrzów – StolicaSportu.pl

Chelsea przegrywa z Atalantą w Lidze Mistrzów. Zabrakło charakteru

Enzo Maresca
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Eryk
9 grudnia 2025 23:01
3 minuty czytania

„Niebiescy” po raz kolejny nie pokazali zęba – Atalanta wykorzystała ich apatię i skutecznie sięgnęła po trzy punkty. Chelsea objęła prowadzenie za sprawą Joao Pedro, ale rywale skrupulatnie odrobili straty, by w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zespół z Londynu nie pokazał zaangażowania ani pasji. Mecz przełomowy, ale nie tak, jak marzyli fani The Blues.

Chelsea FC nie zdołała utrzymać prowadzenia w wyjazdowym meczu 6. kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów UEFA, przegrywając z Atalantą Bergamo 1:2. Zespół z Londynu, choć po trafieniu Joao Pedro wyszedł na prowadzenie, w drugiej połowie oddał pole rywalowi i wraca do Anglii bez punktów.

Pierwsza odsłona zaczęła się od kilku zrywów ze strony gospodarzy. Włosi próbowali zaskoczyć defensywę The Blues, ale Robert Sánchez w bramce wykazał się pewnością i powstrzymał ofensywne zapędy Atalanty.

Z czasem to Chelsea zaczęła lepiej operować piłką i stopniowo narzucała swój styl gry. Mimo to, tempo spotkania nie powalało na kolana, a liczba klarownych okazji była bardzo ograniczona. Sytuację zmienił dopiero fragment przed upływem pół godziny gry.

Wtedy to Reece James po rozegraniu rzutu rożnego został pod bramką rywali, otrzymał świetne podanie i dograł do Joao Pedro. Brazylijczyk idealnie znalazł się w odpowiednim miejscu, wyprzedził obrońcę i z zimną krwią wykorzystał swoją szansę, posyłając piłkę obok bezradnego golkipera Atalanty.

Jednak po zdobyciu gola The Blues zgasli. Chelsea była niedokładna, popełniała błędy i nie potrafiła ponownie zagrozić bramce gospodarzy. W obronie drużyna z Londynu trzymała się nieźle, z rzadka dopuszczając rywala do czystych sytuacji aż do przerwy.

Po wznowieniu gry goście mieli jeszcze jedną dobrą okazję – Reece James mocnym strzałem postraszył bramkarza Atalanty, lecz piłka przeleciała nieznacznie nad poprzeczką. To był ostatni pozytywny akcent w wykonaniu piłkarzy Mareski.

W drugiej połowie Atalanta wrzuciła wyższy bieg. Najpierw świetnie interweniował jeszcze Sánchez, ale w 55. minucie był już bezradny – po dokładnym dośrodkowaniu Charlesa De Ketelaere głową do siatki trafił Gianluca Scamacca. Z defensywy Chelsea uchodziło powietrze, a Włosi nabrali ochoty na więcej.

Mecz przez długie minuty znowu toczył się w spokojnym rytmie, ale to Atalanta wciąż wyglądała na ekipę z większym apetytem na sukces. Przebłysk aktywności przyniósł Chelsea wprowadzenie Alejandro Garnacho, który znalazł się nawet w sytuacji strzeleckiej, ale bramkarz Atalanty zachował czujność i złapał ten strzał.

Zwieńczeniem dobrej gry gospodarzy była akcja z 83. minuty. Charles De Ketelaere wykorzystał bierność defensywy Chelsea, wbiegł z piłką w pole karne i mocnym, niskim uderzeniem zapewnił włoskiej drużynie zwycięstwo.

Podopieczni Enzo Mareski w końcówce wyglądali bezradnie, grali ospale i nie potrafili już zorganizować skutecznej akcji. Brakowało nie tylko determinacji, ale i samej wiary w odwrócenie losów meczu.

Do ostatniego gwizdka wynik nie uległ już zmianie. Chelsea musiała przełknąć gorycz porażki, a Atalanta zasłużenie zgarnęła komplet punktów. Jedno jest pewne – jeśli The Blues nie poprawią zaangażowania i tempa gry, podobne rozczarowania mogą się powtarzać.

Atalanta BC - Chelsea FC 2:1 (0:1)
Bramki:
Scamacca 55, De Ketelaere 83 – Joao Pedro 25

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie