Bayern Monachium rozbija Sporting. Emocje i gole w Lidze Mistrzów – StolicaSportu.pl

Bayern Monachium rozdrażniony przez Sporting. Piorunująca odpowiedź w Lidze Mistrzów!

Lennart Karl
fot. fcbayern.com
Domyślna grafika
Maciek
9 grudnia 2025 20:57
3 minuty czytania

Już od pierwszych minut mecz Bayernu Monachium ze Sportingiem zwiastował wielkie emocje. Sporting zdołał wyjść na prowadzenie po samobójczym trafieniu Joshuy Kimmicha, ale Bawarczycy, podrażnieni utratą gola, ruszyli do odrabiania strat i z nawiązką osiągnęli swój cel — trzy gole w drugiej połowie rozbroiły ekipę z Lizbony. Spotkanie na Allianz Arena pokazało, że drużyna Vincenta Kompany'ego nie zamierza składać broni w europejskich rozgrywkach.

Atmosfera w Monachium gęstniała od samego początku. Bayern Monachium, który niedawno zaliczył pierwszą porażkę w sezonie przeciwko Arsenalowi, musiał odwrócić losy Ligi Mistrzów i zapewnić sobie awans do najlepszej szesnastki. Zmierzenie się ze Sportingiem CP wydawało się formalnością, ale goście mieli zupełnie inne plany.

Bawarczycy od pierwszych minut narzucili swoje tempo i już w początkowej fazie meczu Lennart Karl wpakował piłkę do siatki. Niestety, sędzia szybko rozwiał radość gospodarzy, dopatrując się spalonego. Sporting przez chwilę mógł odetchnąć, lecz groźne ataki nie ustawały. W 29. minucie to właśnie Geny Catamo poprowadził kontrę, a po jego podaniu Jonathan Tah omal nie pokonał własnego bramkarza. Dopiero refleks Manuela Neuera uchronił Bayern przed samobójem.

W końcówce pierwszej połowy młody Karl był o krok od otwarcia wyniku, lecz Rui Silva popisał się skuteczną interwencją. Niewykorzystane okazje mogły się mścić – i tak się właśnie stało.

Po przerwie Allianz Arena na chwilę zamilkła. Niefortunne wybicie Kimmicha po dośrodkowaniu Joao Simoesa skończyło się samobójczym trafieniem, dając gościom prowadzenie w 54. minucie. Wydawało się, że Sporting chwycił wiatr w żagle na zadymionym pirotechniką boisku. Przewaga portugalskiej drużyny nie trwała jednak długo – Bawarczycy pokazali, że podrażnieni są najgroźniejsi.

Najpierw Serge Gnabry wyrównał po dograniu z rzutu rożnego od Michaela Olise’a. Skrzydłowy znalazł się bez opieki, wykorzystując zamieszanie w polu karnym po walce Harry’ego Kane’a o piłkę. Po chwili worek z bramkami rozwiązał się na dobre – w 69. minucie Lennart Karl w końcu wpisał się na listę strzelców po podaniu od Konrada Laimera. Najpierw idealne opanowanie piłki lewą, potem precyzyjne wykończenie prawą stopą i Bayern wyszedł na zasłużone prowadzenie.

Nastroje wśród kibiców nie zdążyły jeszcze opaść, a już cztery minuty później Jonathan Tah dołożył trzecią bramkę po kombinacyjnej akcji i dośrodkowaniu Kimmicha, które jeszcze przedłużył głową Gnabry. Goście z Lizbony nie byli już w stanie odpowiedzieć – ich opór pękł w zaledwie kilkanaście minut.

Bayern Monachium – Sporting CP 3:1 (0:0)
0:1 Joshua Kimmich 54-sam.
1:1 Serge Gnabry 65
2:1 Lennart Karl 69
3:1 Jonathan Tah 77

Składy:

Bayern: Manuel Neuer – Konrad Laimer, Dayot Upamecano, Jonathan Tah, Josip Stanisić (88' Leon Goretzka) – Joshua Kimmich, Aleksandar Pavlović (88' Hiroki Ito) – Michael Olise, Lennart Karl (77' Raphael Guerreiro), Serge Gnabry (87' Alphonso Davies) – Harry Kane (90' Nicolas Jackson)

Sporting: Rui Silva – Ivan Fresneda, Ousmane Diomande, Eduardo Quaresma (80' Giorgos Vagiannidis), Matheus Reis – Kasper Hjulmand, Joao Simoes (90' Hidemasa Morita) – Geny Catamo (80' Fotis Ioannidis), Maximiliano Araujo (90' Salvador Blopa), Alisson Santos (65' Ricardo Mangas) – Luis Suarez

Żółte kartki: Kimmich, Laimer (Bayern) oraz Hjulmand (Sporting)

Sędzia: Nicholas Walsh (Szkocja)

Źródła: SportoweFakty, Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie