Raków Częstochowa triumfuje na pożegnanie Papszuna
Niecodzienny wieczór w Nikozji – jedno trafienie Oskara Repki zapewnia Rakowowi wygraną i miejsce w gronie najlepszych ekip fazy pucharowej Ligi Konferencji. Ostatni mecz Marka Papszuna w roli szkoleniowca częstochowian zamienia się w pożegnanie, o jakim marzy każdy trener.
Raków Częstochowa po raz kolejny pokazał klasę na europejskiej scenie, ograł Omonię Nikozja 1:0 i przypieczętował miejsce w fazie pucharowej. Dla Marka Papszuna był to ostatni występ na ławce Medalików – od piątku ma poprowadzić Legię Warszawa. Ten pojedynek nie tylko rozstrzygał układ końcowej tabeli, ale miał wyjątkowy ładunek emocjonalny dla sztabu i zawodników z Częstochowy.
Od początku obie drużyny podeszły do spotkania z dużą ostrożnością. Raków mimo ambicji na bezpośredni awans do 1/8 finału, nie forsował tempa, a Omonia próbowała uporczywie szukać swoich momentów. Przez pierwsze 45 minut nikt nie był w stanie wypracować przewagi, więc bezbramkowy remis na przerwę był naturalną konsekwencją braku konkretów w ofensywie.
W drugiej połowie nastąpiła zmiana nastroju na boisku. Już w 49. minucie Oskar Repka znalazł się w odpowiednim miejscu po centrze Michaela Ameyawa i potężnym strzałem głową dał prowadzenie ekipie z Częstochowy. To trafienie rozbudziło widoczne emocje w drużynie Papszuna.
Omonia nie zamierzała jednak rezygnować i naciskała do wyrównania – najgroźniej w 78. minucie, kiedy Mateo Marić uderzał prosto w Oliwiera Zycha, który bez zarzutu strzegł bramki polskiej drużyny. Do ostatniego gwizdka wynik już nie drgnął, a Raków cieszył się nie tylko ze świeżo zdobytych trzech punktów, ale też z ukończenia fazy zasadniczej na drugim miejscu z dorobkiem 14 punktów i bilansem bramkowym 9:2. Medalikom udało się wyprzedzić tak solidne zespoły jak Sparta Praga czy Rayo Vallecano.