Legia Warszawa zawodzi u siebie. Porażka ze Spartą Praga w Lidze Konferencji
Rozczarowanie na Łazienkowskiej. Legia, choć momentami wyglądała lepiej od rywala i oddała aż pięć celnych strzałów w pierwszej połowie, znów nie potrafiła postawić kropki nad i. Bramkarz Sparty był nie do pokonania, a trafienie Angelo Preciado pogrążyło gospodarzy tuż przed przerwą.
Legia Warszawa znów bez punktów – tym razem stołeczni musieli uznać wyższość Sparty Praga. Drużyna prowadzona przez Inakiego Astiza przystępowała do czwartkowego meczu z nożem na gardle, bo siedzenie w grze o fazę pucharową Ligi Konferencji zaczęło się szybko oddalać. Nadzieje na przełamanie złej passy były tym większe, że Sparta w ostatnim czasie nie zachwycała, a punktowała u siebie z Rakowem Częstochowa. W Warszawie jednak powtórzył się stary problem – brak skuteczności.
W pierwszych 45 minutach Legia stwarzała zagrożenie częściej niż goście. Było pięć celnych strzałów, ale bramkarz Sparty nie dał się zaskoczyć. Za każdym razem skutecznie gasił zapędy atakujących gospodarzy, utrzymując swój zespół w grze. Losy spotkania odmieniła jednak chwila nieuwagi w defensywie warszawian. Czesi już w końcówce pierwszej połowy dopięli swego – Angelo Preciado wykończył jedną z nielicznych akcji gości.
Po przerwie tempo spotkania zdecydowanie spadło. Legia kompletnie przestała zagrażać bramce Sparty, a samej Sparcie również nie śpieszyło się do podbijania wyniku. Warszawianie nie potrafili już wrócić do gry, którą pokazali w pierwszych fragmentach. Tutaj nie chodziło nawet o jakość akcji – brakowało pomysłu i odwagi pod polem karnym czeskiego zespołu.
Przez całą drugą połowę trudno było o optymizm na trybunach. Legia, po trzeciej porażce w obecnej edycji rozgrywek, ugrzęzła w dole tabeli i ma na koncie zaledwie trzy punkty. Sytuacja jest coraz trudniejsza, a awans do fazy pucharowej powoli wymyka się z rąk.