Legia prowadziła, lecz przegrała z FC Noah – fatalna seria trwa – StolicaSportu.pl

Koszmar Legii trwa. Kolejna porażka. Koniec marzeń

Pierwszy trening Legii w Austrii Dariusz Mioduski
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
11 grudnia 2025 20:51
3 minuty czytania

Zaczęło się znakomicie – już w 3. minucie Mileta Rajović wyprowadził Legię Warszawa na prowadzenie w meczu z FC Noah. A jednak to gospodarze ostatecznie zgarnęli komplet punktów, odwracając losy spotkania po przerwie. Niezwykle bolesna porażka przedłużyła fatalną serię zespołu z Łazienkowskiej, który nie wygrał od dziesięciu meczów. Legioniści przegrali 1:2, choć na początku nic tego nie zapowiadało. Sytuacja w Lidze Konferencji robi się coraz bardziej napięta.

Niespełna trzecia minuta i Legia Warszawa prowadzi 1:0 w wyjazdowym meczu fazy ligowej Ligi Konferencji UEFA. Mileta Rajović bezlitośnie wykorzystał koszmarny błąd defensywy gospodarzy z FC Noah, minął bramkarza i już wydawało się, że ten wieczór może odmienić losy „Wojskowych”. Właśnie w taki sposób rozkręcił się kolejny szalony mecz Legii w Europie. Sęk w tym, że finał znów okazał się dla warszawiaków wyjątkowo bolesny.

Tuż po golu inicjatywę przejęli jednak gospodarze. FC Noah szybko doszło do siebie, starając się napędzać swoje akcje skrzydłami i często zagrażało bramce strzeżonej przez Kacpra Tobiasza. Najpierw Matheus Aias minimalnie chybił po dograniu z lewej strony, a chwilę później groźne uderzenie posłał Marin Jakolis. Golkiper Legii popisał się tu refleksem i zatrzymał groźną próbę Ormian.

Warszawska drużyna prowadziła grę falami. Najpierw mogła podwyższyć, gdy Ermal Krasniqi huknął z dystansu, lecz piłka poszybowała wysoko ponad bramką. Mało brakowało, by przed przerwą powtórnie cieszyć się z trafienia – rajd Rajovicia i sytuacyjne zgranie skończyło się kolejnym uderzeniem do siatki. Niestety, sędzia zatrzymał euforię – uznał, że napastnik faulował bramkarza, choć powtórki pokazywały sporo kontrowersji. Jak relacjonuje Legia.Net, był to ewidentny błąd arbitra.

W szatni Legii musiała zapanować czujność, bo początek drugiej połowy przyniósł napływ problemów. FC Noah znowu zaczęło dochodzić do głosu, a Legia coraz częściej traciła piłkę już na własnej połowie. Kalkulacje szybko prysły – w 57. minucie Rubena Vinagre zaskoczył pressing, piłkę odebrał Nardin Mulahusejnović, błyskawicznie odegrał ją na piąty metr, a Aias wyrównał stan meczu.

Kolejne minuty to rosnące kłopoty gości. „Wojskowi” z trudem konstruowali proste akcje, a każda strata bolała coraz bardziej. Bramkarz Kacper Tobiasz kilkukrotnie ratował swój zespół – to on sprawił, że przez długi czas rezultat wciąż utrzymywał się na remisie. Ostatecznie jednak chaos zapanował również w defensywie. W 84. minucie Arkadiusz Reca wycofał piłkę do Steve'a Kapuadiego, ten źle interweniował, a czujny Mulahusejnović wykorzystał sytuację i wpakował piłkę do pustej bramki.

Jak podaje Legia.Net, "FC Noah zasłużenie wygrało z Legią 2:1" – drugi raz z rzędu warszawska drużyna musiała przełknąć gorycz porażki, choć prowadziła niemal od pierwszych minut.

Statystyki? Nie pozostawiają złudzeń: Legia nie wygrała już dziesiątego meczu z rzędu! Ta seria, jak pokreślają lokalne media, jest najgorszą od lat 60. XX wieku. Skład i lista rezerwowych dobitnie pokazują, że trener Inaki Astiz próbował różnych rozwiązań, ale na razie żadna roszada nie daje przełamania. Po meczu w Armenii o awansie zadecydują więc kolejne spotkania, a presja na warszawianach tylko rośnie.


Najważniejsze fakty spotkania:

  • Bramki dla FC Noah: Matheus Aias (57'), Nardin Mulahusejnović (84')
  • Dla Legii: Mileta Rajović (3')
  • Żółte kartki: Aias (Noah), Szymański (Legia)
Źródło: Legia.Net

Wybrane dla Ciebie