Nardin Mulahusejnović – zimą chciał do Legii, dziś jej zagrożenie w Europie – StolicaSportu.pl

Nardin Mulahusejnović: zimą blisko Legii, dziś postrach z Ligi Konferencji

Piłka w bramce
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Maciek
9 grudnia 2025 09:15
3 minuty czytania

Gdyby losy transferów potoczyły się inaczej, Nardin Mulahusejnović mógłby dziś biegać w barwach Legii. Zimą był blisko, ale negocjacje szybko się rozmyły. Teraz napastnik zdobywa bramki w Lidze Konferencji UEFA dla FC Noah i w czwartek stanie naprzeciw drużyny z Warszawy.

Gdyby tylko transferowe układanki miały choć odrobinę więcej szczęścia, kibice Legii Warszawa prawdopodobnie już zimą mogliby oglądać w akcji Nardina Mulahusejnovicia. Bośniacki napastnik pojawił się na radarze stołecznego klubu podczas zimowego okienka, lecz temat prędko ucichł – ostatecznie piłkarz ruszył innym szlakiem i dziś jest liderem ataku FC Noah. W czwartek stanie po drugiej stronie barykady, a jak pokazuje obecny sezon Ligi Konferencji UEFA, zna drogę do siatki lepiej, niż wielu się spodziewało.

Cztery mecze, cztery trafienia – skuteczność Bośniaka

Mulahusejnović miał nie tylko solidny start, ale wręcz pokaźną serię goli w Lidze Konferencji UEFA: cztery mecze i cztery bramki robią wrażenie. Co ciekawe, napastnik nie zwalnia tempa i trafiał niezawodnie – do siatki wpadały kolejne ekipy: Rijeka, Universitatea Craiova, Sigma Ołomuniec i FC Aberdeen. 

Zimą, jak podaje Goal.pl, był łączony zarówno z Legią, jak i Rakowem Częstochowa. Warszawski klub jednak nie wszedł w temat zbyt głęboko, natomiast pod Jasną Górą chciano snajpera na wypożyczenie z opcją wykupu. Właśnie wokół formuły transferu toczył się główny spór – pierwotny klub, Zrinjski Mostar, twardo obstawał przy sprzedaży definitywnej. Ostatecznie żaden z polskich zespołów się nie przełamał – Legia sięgnęła po Ilję Szkurina, Raków wybrał Leonardo Rochę. Nawet Korona Kielce była w grze, ale i tam prędko utknęli w ślepym zaułku rozmów.

Noah przekonał – Bośniak odpłaca golami, a premiami zarabia

To właśnie Noah okazał się tym klubem, który postanowił nie bawić się w półśrodki i sięgnął po pieniądze – właściciel zapłacił ponad 300 tysięcy euro za transfer Bośniaka. Mulahusejnović wszedł do składu z przytupem: 8 goli i 3 asysty w 20 meczach dla nowego pracodawcy mówią same za siebie. Imponujące jest szczególnie to, jak wykorzystuje swoje 191 cm – trzy z czterech trafień w fazie grupowej Ligi Konferencji zdobył głową.

Z punktu widzenia czwartkowej rywalizacji z Legią, sprawa nabiera dodatkowego smaczku. Dla Bośniaka zdobycie bramki przeciw drużynie, w której jeszcze niedawno mógł grać, będzie nie tylko prestiżem – z każdą zdobyczą czeka go też finansowa premia. Jak ustalił portal Goal.pl, Mulahusejnović za każdego gola dla Noah Erewań zgarnia premię, więc nie są to dla niego tylko bramki „do statystyk”. 

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie