Vinicius żąda jasności co do kontraktu w Realu Madryt
Napięcie między Viniciusem a władzami Realu Madryt sięga zenitu. Brazylijski skrzydłowy postawił sprawę jasno: jeśli do kwietnia nie zostanie podpisany nowy kontrakt z odpowiednim wynagrodzeniem, wyjedzie z klubu latem – nawet w kierunku Arabii Saudyjskiej.
W Madrycie wybuchł spory ferment wokół przyszłości Viniciusa Juniora. Reprezentant Brazylii, na fali świetnych występów, właśnie przeszedł do kontraktowej ofensywy nie zamierzając już dłużej przedłużać negocjacji z Realem Madryt. Jak donosi Fichajes, skrzydłowy postawił zarządowi i Florentino Perezowi konkretne ultimatum – klub ma sfinalizować przedłużenie jego kontraktu jeszcze przed końcem marca. Jeśli tak się nie stanie, latem Vinicius zamierza zacząć rozważać oferty z innych lig, łącznie z tymi z Arabii Saudyjskiej.
Atmosfera wokół rozmów na linii piłkarz – klub staje się coraz bardziej napięta. Choć publicznie obie strony przyznają, że chcą kontynuować współpracę, w rzeczywistości negocjacje utknęły w martwym punkcie. Otwarcie mówi się o tym, że Vinicius pragnie kontraktu, który wynagrodzi go na poziomie światowej czołówki – tu nie chodzi o drobną podwyżkę. Jego oczekiwania to nawet 30 milionów euro „na rękę” za sezon.
Real Madryt, nauczony poprzednich przypadków, bardzo ostrożnie podchodzi do tak wysokich żądań. Prezes Perez z jednej strony nie chce dopuścić do utraty gwiazdy, z drugiej jednak obawia się, że spełnienie finansowych ambicji Viniciusa stworzy precedens do kolejnych roszczeń ze strony innych kluczowych graczy w zespole. Madrycki klub próbuje balansować między utrzymaniem zdrowej struktury płacowej a zadowoleniem lidera ofensywy.
„Albo kontrakt, albo szukam nowego klubu”
Cała sprawa ma jasny punkt zapalny. Skrzydłowy oczekuje, że do końca marca klub ostatecznie zatwierdzi nowy kontrakt. W przeciwnym wypadku – jak podaje Fichajes – zacznie rozważać konkretne oferty transferowe już latem. To moment potencjalnie przełomowy dla układanki kadrowej Realu, bo ewentualne odejście Viniciusa dramatycznie osłabiłoby siłę rażenia Królewskich.
Sam piłkarz zdaje się doskonale orientować w swojej wartości rynkowej – nie zamierza negocjować z pozycji słabszego. Opóźnienia mogą więc wywindować stawkę transferową na historyczne poziomy, jeśli Real Madryt nie zareaguje w porę. Tu nie chodzi już tylko o pieniądze, ale o kluczowy filar całej drużyny, bo strata Viniciusa mogłaby się okazać najpoważniejszym rozstaniem za czasów obecnej prezesury Florentino Pereza.