Real wytrzymał presję. Pokonał Valencię, ciągle punkt za Barcą
Po godzinie bezbarwnej walki Real Madryt wreszcie przełamał defensywę Valencii. Sygnał do ataku dał Alvaro Carreras, którego bramka otworzyła wynik i pozwoliła Królewskim dowieźć zwycięstwo do końca. Kylian Mbappe, choć długo niewidoczny, dołożył trafienie na domknięcie spotkania i Real dalej depcze po piętach Barcelonie. Gospodarze długo trzymali się dzielnie, ale zabrakło im skuteczności w kluczowych fragmentach.
Piłkarze Realu Madryt znów musieli oglądać się na poczynania rywali z Barcelony, którzy dzień wcześniej dorzucili trzy punkty do swojego konta. Sytuacja w tabeli La Ligi nie pozwalała Królewskim na żadną wpadkę, zwłaszcza na gorącym terenie w Walencji. Tym bardziej, że gospodarze wiedzą jak wykorzystać swoją twierdzę – w tym sezonie nieczęsto schodzili tu pokonani.
Szkoleniowiec gości, Alvaro Arbeloa, musiał sporo namieszać w składzie, bo kontuzje i kartki przetrzebiły mu wyjściową jedenastkę. Mimo to Real stawił na jakości i cierpliwość – i tej cierpliwości potrzebował wyjątkowo dużo. Pierwsza połowa przyniosła zaledwie kilka zrywów z obu stron: Arda Guler spróbował szczęścia z pola karnego, ale futbolówka po rykoszecie minęła słupek. Swoją okazję miał też David Jimenez, lecz bramkarz Valencii Stole Dimitrievski wybronił strzał nogami niczym rasowy futsalowiec.
Po przerwie zespół z Walencji rzucił się na gości, próbując wymusić błąd w obronie Realu. To jednak Królewscy zaczęli coraz mocniej zaznaczać swoją obecność – choć długo nie przekładało się to na gole. Valverde huknął z dystansu, ale Dimitrievski znów nie dał się zaskoczyć.
Prawdziwy przełom przyszedł dopiero po godzinie gry. Alvaro Carreras zrobił robotę na lewej stronie, wjechał w pole karne i uderzył lewą nogą tak, że piłka, choć niezbyt mocno, prześlizgnęła się obok golkipera gospodarzy i wpadła do siatki. Kibice Valencii zamarli, ale blisko wyrównania był niedługo potem Lucas Beltran – gdyby lepiej ułożył stopę przy dobitce z siedmiu metrów, historia spotkania mogłaby potoczyć się inaczej. Piłka tylko otarła się o słupek.
Ostatni kwadrans to już doświadczenie Realu: spokojne rozbijanie ataków, przesuwanie ciężaru gry i czekanie na szansę do kontry. W 83. minucie Kylian Mbappe, dotąd raczej niewidoczny, miał już piłkę meczową – ale przestrzelił. Francuz jednak zrehabilitował się w doliczonym czasie, zamykając kontrę po dograniu Brahima Diaza i pieczętując zwycięstwo Królewskich.
Goście mogli odetchnąć z ulgą – punkt straty do Barcelony pozostaje i wciąż wszystko jest możliwe.
Valencia CF – Real Madryt 0:2 (0:0)
0:1 Alvaro Carreras 65
0:2 Kylian Mbappe 90+1
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore