Real Madryt lepszy od Barcelony w El Clasico. Szczęsny obronił rzut karny
Wielkie emocje i gorąca atmosfera na Santiago Bernabeu, gdzie Real Madryt okazał się lepszy od Barcelony w kolejnym El Clasico (2:1). Obie drużyny walczyły do ostatniej minuty, lecz tym razem to Królewscy zgarnęli komplet punktów i powiększyli przewagę w ligowej tabeli.
Real nie zawiódł kibiców na własnym stadionie – w ważnym momencie sezonu ekipa z Madrytu zdystansowała Barcelonę, wygrywając 2:1 w El Clasico. Wbrew pozorom, przewaga gospodarzy nie była tak oczywista, bo Katalończycy pojawili się na Santiago Bernabeu mocno osłabieni – poza składem z powodu urazów wypadło kilku zawodników, a niemieckiemu szkoleniowcowi Hansiemu Flickowi przypadło oglądanie spotkania z wysokości trybun, przez odbywanie zawieszenia.
Od początku spotkania Real pokazywał, jak groźny potrafi być przy szybkich prostopadłych podaniach za linię obrony Barcelony, zwłaszcza polując na akcje z udziałem Mbappe. Już w 5. minucie zrobiło się naprawdę gorąco – sędzia Cesar Soto Grado podyktował rzut karny dla Realu Madryt, lecz po analizie VAR decyzja została cofnięta. Okazało się bowiem, że to Vinicius kopnął Lamine Yamala, a nie odwrotnie. Młody skrzydłowy Barcelony miał tego dnia wyjątkowo trudne zadanie. Lamine, często słynący z dynamicznych pojedynków, tym razem wyglądał na przygaszonego – presja po ostatnich kontrowersyjnych wypowiedziach dotyczących Realu chyba zrobiła swoje.
Technologia VAR odegrała pierwszoplanową rolę jeszcze raz już siedem minut później, kiedy anulowano trafienie Mbappe po minimalnym spalonym. Francuski gwiazdor nie musiał jednak długo czekać na rehabilitację – chwilę później, po znakomitym dograniu od Jude'a Bellinghama, uderzył precyzyjnie i wpakował piłkę do siatki, trafiając na 1:0 dla gospodarzy.
Barcelona szukała okazji do wyrównania, ale Ferran Torres nie potrafił przełamać defensywy Królewskich. Dopiero Fermin pokazał, jak powinno się kończyć akcje – po stracie piłki przez Ardę Gulera w pobliżu własnej bramki szybka kontra zakończyła się dokładnym podaniem Balde do Rashforda, który wyłożył piłkę pomocnikowi strzelającemu na 1:1 w 38. minucie.
Kiedy wydawało się, że do przerwy wynik już się nie zmieni, Real znów uderzył. Vinicius Junior posłał długie dośrodkowanie, Militao wygrał pojedynek główkowy, a niepilnowany Jude Bellingham wykończył akcję z bliska w 43. minucie.
Po zmianie stron utrzymało się wysokie tempo i – jak łatwo się domyślić – nie zabrakło nerwów. Mbappe miał szansę na kolejne trafienie, ale po zagraniu ręką Erica Garcii nie wykorzystał rzutu karnego w 52. minucie (świetna interwencja Wojciecha Szczęsnego). Cios za ciosem – chwilę później to Fermin mógł zostać bohaterem Barcelony, lecz jego dogodna sytuacja zakończyła się niecelnym strzałem.