Poważna kontuzja Christensena wywraca zimowe plany transferowe Barcelony
Sporo się dzieje w katalońskim gigancie — jeszcze niedawno Andreas Christensen był bohaterem pucharowej wygranej, a dziś jego przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Poważny uraz kolana wykluczył go na długie miesiące, a tymczasem szkoleniowiec Hansi Flick musi mierzyć się nie tylko z luką w środku obrony, ale i niepewną sytuacją Ronalda Araujo. W klubowych gabinetach coraz głośniej mówi się o potrzebie zimowego wzmocnienia, choć finansowe ograniczenia skutecznie utrudniają działanie.
FC Barcelona kończy udany rok, ale atmosfera słodyczy została gwałtownie przerwana przez stary problem — kryzys personalny w obronie. Uraz Andreasa Christensena zupełnie wytrącił drużynę z równowagi. Jeszcze kilka dni wcześniej był kluczowym graczem w eliminacyjnym meczu Pucharu Króla przeciwko Guadalajarze, gdzie nie tylko otworzył wynik spotkania, ale w defensywie prezentował się jak profesor. Dzięki jego trafieniu po wrzutce Frenkiego de Jonga, przy sporym szczęściu po rykoszecie, Barca mogła przezwyciężyć opór rywala dopiero pod koniec meczu.
Christensen, który od maja nie miał okazji wpisać się na listę strzelców, występem w pucharze zamknął usta krytykom i udowodnił, że trener Hansi Flick może na niego liczyć. Wszystko zmieniło się w mgnieniu oka. Podczas sobotniego treningu Duńczyk nabawił się poważnej kontuzji lewej nogi. Diagnoza okazała się druzgocąca: częściowe zerwanie więzadła krzyżowego przedniego. Oznacza to od czterech do pięciu miesięcy przerwy od gry.
Defensywa bez solidnych filarów
Jakby tego było mało, sytuację Barcelony komplikuje niepewny powrót Ronald Araujo. Po bolesnej porażce z Chelsea defensor z Urugwaju nie wytrzymał presji i postanowił zrobić sobie przerwę od futbolu. Klub początkowo nie ujawniał przyczyn jego nieobecności, ale szybko wyszło na jaw, że Araujo poprosił o czas na regenerację psychiczną. W tym celu wybrał się nawet w podróż do Ziemi Świętej, licząc na duchowe wzmocnienie.
W najbliższym czasie obrońca ma również spędzić święta w rodzinnym kraju. Barcelona liczy, że uda mu się wrócić do treningów tuż po noworocznym odpoczynku, jednak pojawia się pytanie, w jakiej formie wróci i czy szybko odzyska rytm meczowy.
Czy zimowe okno przyniesie zmiany?
Trener Hansi Flick, tuż po ostatnim meczu z Villarrealem, nie ukrywał, że sytuacja nie jest różowa. Na pytanie o możliwość sprowadzenia nowego środkowego obrońcy w styczniu, zapowiedział rozmowę z Deco. „Najważniejsze, by Andreas wrócił zdrowy. Wszyscy musimy go wspierać. Jego forma była naprawdę wysoka, zagrał świetnie w pucharze i prezentował dobrą dyspozycję na treningach. Szkoda, że to właśnie w tym momencie przytrafiła mu się taka kontuzja. Jednocześnie z Deco omówię nasze opcje transferowe”, powiedział Flick.
I właśnie tu zaczynają się kolejne schody. Barcelona może rozważać ściągnięcie stopera tylko pod warunkiem, że Komisja Medyczna LaLigi potwierdzi ponad czteromiesięczną przerwę Christensena. Pozwoliłoby to klubowi wykorzystać 80% pensji zawodnika przy rejestracji nowego gracza. Niestety, na przeszkodzie stoi wciąż nierozwiązany problem z tzw. „fair play finansowym”. O ile latem planowano ruch po lewonożnego obrońcę, obecnie pole manewru jest mocno ograniczone. Gerard Martin, który doraźnie zastępuje kontuzjowanych, daje radę, lecz Barcelona i tak przygląda się potencjalnym wzmocnieniom, m.in. Bastoniemu.