Arda Guler zachwyca: spektakularny gol z własnej połowy dla Realu Madryt – StolicaSportu.pl

Łatwa wygrana Realu z Elche

Arda Guler
fot. www.realmadrid.com
Domyślna grafika
Eryk
14 marca 2026 23:12
3 minuty czytania

Już pierwsze minuty spotkania zwiastowały mocne tempo, choć to Elche zaskoczyło groźnym atakiem. Ale prawdziwa perła padła dopiero w końcówce – Arda Guler przyćmił wszystkich, trafiając do siatki spektakularnym uderzeniem ze swojej połowy. Królewscy wrócili na ligowe boiska w wybornej formie po rozgromieniu Manchesteru City, a przeciwko zagrożonemu spadkiem Elche pokazali, że oczekiwania kibiców to dla nich codzienność.

Real Madryt wkroczył na murawę w 28. kolejce La Liga pełen pewności siebie – poprzedni triumf nad Manchesterem City nadal unosił się nad drużyną jak dobry omen. W sobotnie popołudnie na Estadio Santiago Bernabeu rywalem był zespół Elche CF, rozpaczliwie walczący o ligowy byt.

Mimo wyraźnej różnicy klas, to goście jako pierwsi pokazali pazur. Już w 7. minucie Andre Silva ruszył z groźną akcją, ale sędzia natychmiast uniósł chorągiewkę po spalonym. Chwilę potem uwaga wszystkich skupiła się na dramacie podbramkowym – Eduardo Camavinga starł się głowami z Aboubacarem Sangare. Francuz szybko wrócił na murawę po zszyciu łuku brwiowego, jednak jego rywal musiał zejść, otwierając pole młodszym zmiennikom.

Spotkanie przez długi czas nie porywało, ale właśnie wtedy kibicom objawił się Antonio Ruediger. Najpierw Federico Valverde huknął z rzutu wolnego, potem krótkie zamieszanie pod bramką Elche, aż wreszcie stoper Królewskich znalazł się tam, gdzie powinien, i wcisnął piłkę do siatki, otwierając wynik. Nie minęło wiele, a znów Real zdominował pole karne rywali – tym razem Valverde wykorzystał lukę tuż przed przerwą, celnie wykańczając swoją akcję i do szatni gospodarze schodzili z wynikiem 2:0.

Początek drugiej połowy mógł być jeszcze bardziej okrutny dla Elche, gdyby Brahim Diaz nie zawahał się w kluczowym momencie. Sam na sam z bramkarzem, miał na oku także niepilnowanego Viniciusa Juniora, ale zamiast asysty, piłka minęła słupek, a wynik pozostał bez zmian.

Chwilę potem trener Alvaro Arbeloa zdecydował się puścić w bój młodzież – wejście Daniela Yaneza oraz Deana Huijsena okazało się istnym strzałem w dziesiątkę. W 66. minucie Yanez idealnie dośrodkował z boku boiska, a Huijsen niepilnowany podwyższył prowadzenie na 3:0.

Elche próbowało powalczyć choćby o honorowego gola. Defensywie Królewskich błysnął Diego Aguado, wybijając piłkę sprzed linii w ostatniej chwili, a chwilę później Gonzalo Garcia mógł jeszcze pogorszyć sytuację gości, lecz jego strzał był zbyt anemiczny.

W 85. minucie gospodarze popełnili jeden ze swoich nielicznych błędów – Camavinga pod presją oddał ją pod nogi przeciwników, a próbujący ratować sytuację Manuel Angel niefortunnie wpakował piłkę do własnej siatki. Trybuny zadrżały, lecz dramaturgii nie brakowało aż do końca.

I właśnie wtedy na scenę wszedł Arda Guler. Młody talent Realu długo nie pozwalał kibicom spuścić wzroku z boiska. W 89. minucie popisał się czymś, co kibice będą wspominać– silne, precyzyjne uderzenie z własnej połowy, ponad bramkarzem, do siatki. Ten gol zamknął show Królewskich i był ukoronowaniem wieczoru, o którym jeszcze nieraz się usłyszy.

Real Madryt - Elche CF 4:1 (2:0)
1:0 Antonio Rudiger 39
2:0 Federico Valverde 44
3:0 Dean Huijsen 66
3:1 Manuel Angel 85-samob.
4:1 Arda Guler 89

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie