Lewandowski ratownikiem Barcelony. Instynkt napastnika na wagę punktów – StolicaSportu.pl

Hiszpanie chwalą Lewandowskiego. Fenomenalny instynkt mimo wieku

Renato Veiga Robert Lewandowski
Domyślna grafika
Maciek
5 kwietnia 2026 06:31
3 minuty czytania

Wszyscy doskonale znają wiek Roberta Lewandowskiego, ale mało kto docenia, że nawet wkraczając w zaawansowaną piłkarsko metrykę, Polak wciąż potrafi odwrócić losy spotkania. Jego instynkt w polu karnym przy akcji na Estadio Metropolitano znów zapewnił Barcelonie niezwykle ważne punkty. To nie był już tamten Lewandowski z młodszych lat – rzadziej biega do wysokiego pressingu, oszczędza siły, a mimo to znów pokazał się tam, gdzie prawdziwy „łowca goli” być powinien.

Wiek Roberta Lewandowskiego odmieniany jest już przez wszystkie przypadki i wydawałoby się, że kibice są tym wręcz zmęczeni. Trudno się dziwić – Polak lada chwila skończy 38 lat, a jego najlepsze mecze, tych pięćdziesiąt najlepszych, już prawdopodobnie za nim. Ci, którzy próbują deprecjonować rolę Lewandowskiego w Barcelonie, podnoszą, że nie jest już tym samym napastnikiem, co kiedyś. Ale jak na dłoni było widać na Metropolitano, że nawet niewiele Lewandowskiego wystarczy, by odmienić wynik.

Lewy nie musi już robić wszystkiego – nie przeprowadza już pierwszego, duszącego pressingu na bramkarzu czy obrońcy rywali. Nie biega za każdą dłuższą piłką, nie odbiera w środku pola i nie walczy na cały etat o odzysk. Wszystko trzeba dawkować znacznie uważniej niż wcześniej.

Nawet cała lista minusów – na które nikt nie może mieć pretensji – blednie w zderzeniu z jego największym atutem. Gole. I to nie byle jakie – na Metropolitano akurat, gdy Barcelona długo nie potrafiła wpakować piłki do siatki, Lewandowski pojawił się tam, gdzie rasowy napastnik być musi. Piłka wybita przez bramkarza po strzale Joao Cancelo, Lewy reaguje błyskawicznie, z kilku metrów pakuje ją do siatki barkiem – to było trafienie, które w Barcelonie zapamiętają na długo.

Ta bramka była czymś więcej niż tylko kolejnym punktem do ligowej tabeli. „Gol, który znaczy więcej niż trzy punkty” – taki komentarz powrócił na ustach kibiców, bo dobiega końcówka sezonu i Barca walczy o złoty okres: pewne prowadzenie w lidze po potknięciu Realu Madryt oraz wymarzony awans do półfinału Ligi Mistrzów UEFA po dwumeczu z Atletico Madryt.

Lewandowski już nie gra tylu minut co dawniej, bo miejsce częściej dostaje Ferran Torres, a sam Polak musi walczyć z problemami zdrowotnymi. I mimo tej zmiany, na finiszu sezonu w La Liga Lewy ma już 12 goli i 2 asysty. Jeżeli dodać mu dorobek w pozostałych rozgrywkach, liczby rosną do 17 bramek i 3 kluczowych podań.

Rzecz jasna, gol na Metropolitano padł tuż po jednym z najbardziej gorzkich momentów w karierze Lewandowskiego. W ciągu tygodnia golkiper nie zdołał uratować reprezentacji Polski przed porażką ze Szwecją i odpadnięciem z walki o finały najbliższych mistrzostw świata. Wiele osób głośno zastanawiało się, czy nie był to pożegnalny występ Lewandowskiego w narodowych barwach.

Oprócz tego, są znaki zapytania nad przyszłością kapitana Polaków w Katalonii. Wciąż czeka się na konkrety w sprawie propozycji przedłużenia kontraktu przez Barcelonę – czy Lewy zostanie jeszcze rok na Camp Nou, czy też zdecyduje się poszukać nowego wyzwania?

Źródło: Sport.es

Wybrane dla Ciebie