Florentino Perez szykuje rewanż na Laporcie – zatarg Realu i Barcelony przez Superligę
Rywalizacja Realu Madryt z Barceloną przenosi się na zupełnie nowy poziom. Florentino Perez nie wybaczył Laporcie wycofania się ze wspólnego projektu Superligi, uznając to za zdradę strategiczną.
Wojna pomiędzy Realem Madryt a FC Barceloną wykracza dziś daleko poza zwykłe granie na boisku. Jak ujawnia COPE, na linii Perez–Laporta pękła gruba nić porozumienia, a wszystko rozbija się o projekt Superligi i decyzję Barcelony o wycofaniu się z pomysłu.
Florentino Perez uważa ruch władz „Blaugrany” za cios w plecy. Dla szefa Królewskich kluczowe było trzymanie wspólnego frontu w sporze z UEFA, tymczasem Joan Laporta zdecydował się na ocieplanie stosunków z europejską centralą i stopniowe porzucenie rewolucyjnej wizji ligowej.
Real Madryt konsekwentnie bronił Superligi i chciał ją wdrożyć wbrew presji z zewnątrz. Gdy jednak Barcelona zaczęła dystansować się od tej inicjatywy, Perez poczuł się faktycznie zdradzony. Zerwanie zaufania okazało się dla przedstawicieli „Los Blancos” punktem krytycznym, wywołując polityczne trzęsienie ziemi.
Kulisy rezygnacji Barcelony
Przełom nastąpił jesienią, gdy Laporta pojawił się na zjeździe Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA). Nie był to zwykły gest – Laporta spotkał się tam z Nasserem Al-Khelaifim, prezesem PSG i zagorzałym przeciwnikiem Superligi, wyraźnie zacieśniając kontakty z UEFA.
To właśnie to wydarzenie zostało odebrane w Madrycie jako jasny sygnał: Barcelona wychodzi z projektu, zostawiając Real samego. Od tamtej chwili relacje na najwyższym szczeblu obu klubów uległy dramatycznemu ochłodzeniu. W kulisach Realu zawrzało – wielu widziało w tym nie tylko kwestię polityki klubowej, ale realny przewrót w europejskim futbolu.
Jak donoszą hiszpańskie media, Laporta zacieśniając stosunki z UEFA, wystawił Perezowi jednoznaczny rachunek: koniec wspólnego frontu w wojnie z europejskim establishmentem piłkarskim. To wywołało lawinę wydarzeń – Perez zaostrzył retorykę, coraz ostrzej punktując Barcelonę, zwłaszcza w sprawie tzw. afery Negreiry.
We własnych wypowiedziach prezes Realu nie pozostawia wątpliwości, mówiąc, że „sprawa Negreiry to największy problem, z jakim dziś mierzy się futbol, nawet na płaszczyźnie międzynarodowej”. Od strony klubowej Real widzi w tej aferze główny front konfliktu, który ostatecznie rozdarł oba kluby.
Napięcie wokół upadku projektu Superligi rozpaliło więc starą wojnę na nowo – tym razem z politycznym zapleczem i twardymi zarzutami o zdradę na najwyższym poziomie.