Christensen liczy na nowy kontrakt w Barcelonie. Klub wciąż się waha
„Nie mam planu B” – przyznał niedawno Andreas Christensen, otwarcie komentując niepewną przyszłość w FC Barcelonie. Duński obrońca czeka na ruch ze strony klubu, któremu kończy się kontrakt w czerwcu przyszłego roku, lecz na razie nie otrzymał żadnej propozycji przedłużenia. Blaugrana dotychczas nie zdecydowała się na konkretny krok, pozostawiając zawodnika w niepewności. Pomimo rozważanych transferów i licznych komplikacji zdrowotnych Christensen wciąż wierzy, że jego historia przy Camp Nou jeszcze się nie kończy.
Andreas Christensen nie owija w bawełnę: „Nie mam planu B” – stwierdził w ostatnim wywiadzie, odnosząc się do ewentualnego odejścia z FC Barcelony w przypadku braku nowego kontraktu. Duńczyk znalazł się w trudnym położeniu – z jednej strony jego umowa wygasa już w czerwcu, z drugiej klub nadal nie przedstawił konkretnej propozycji przedłużenia.
Według informacji podanych przez hiszpańskie media, kataloński klub wciąż nie jest przekonany, czy chce dalej korzystać z usług byłego zawodnika Chelsea. Presja na podjęcie decyzji rośnie, bo do końca kontraktu zostało ledwie kilka miesięcy. Sam Christensen nie traci jednak nadziei na nową szansę w zespole prowadzonym obecnie przez Hansa-Dietera Flicka.
Wahające się władze Barcelony
Jak donosi dziennik „Marca”, mimo dotychczasowej niepewności, Duńczyk wciąż wierzy, że klub zdecyduje się na przedłużenie współpracy. Ostatnie sezony dostarczyły mu wielu wyzwań: od kiedy przyszedł na Camp Nou w 2022 roku, zagrał 32 mecze w pierwszym sezonie i aż 42 w kolejnym pod wodzą Xaviego Hernandeza, z czego 38 razy wychodził w podstawowej jedenastce.
Później pojawiły się jednak schody. Klub postawił mocno na inne nazwiska w środku obrony, a Christensena nie omijały kontuzje – to sprawiło, że jego pozycja osłabła właśnie wtedy, gdy trwała przebudowa linii defensywy. Niejednokrotnie figurował na liście transferowej, ale ostatecznie zostawał – choćby z powodu własnej niechęci do opuszczania stolicy Katalonii, jak i braków zdrowotnych u innych defensorów.
Latem 2024 roku oczekiwano, że pierwszoplanowe role w środku obrony przypadną Pau Cubarsiemu i Inigo Martinezowi. To pchnęło Barcelonę do rozważenia sprzedaży Christensena, jednak wtedy na przeszkodzie stanęła poważna kontuzja ścięgna Achillesa. Już w styczniu, gdy wydawało się, że wróci do pełnej sprawności, jego nazwisko znów pojawiło się na liście wystawianych graczy – i znów ostatecznie został. Powód? Długi powrót do formy i stanowcze „nie” ze strony zawodnika względem nowego wyzwania poza klubem.
Sztab szkoleniowy Barcelony realnie rozważał jego sprzedaż, uznając, że to właśnie jego odejście miałoby najmniejsze konsekwencje – szczególnie, że w zespole pozostawali m.in. Cubarsi, Martinez, Araujo i Eric Garcia. Dodatkowym czynnikiem była kończąca się umowa, niosąca ryzyko straty zawodnika bez żadnej opłaty latem przyszłego roku. Ostatecznie jednak nagłe odejście Inigo Martineza zatrzymało te plany – Hansi Flick i Deco dali veto transferowi Duńczyka.
Mimo upływającego kontraktu Barcelona nie wystąpiła jeszcze z ofertą nowej umowy. Klub chwali profesjonalizm Christensena, lecz woli poczekać na ostateczny kształt kadry przed wydaniem werdyktu. Sam zawodnik wyraźnie deklaruje, że nie zamierza opuszczać Katalonii i wciąż żywi nadzieję, iż nie zostanie zmuszony do zmiany otoczenia.