Barcelona znowu liderem La Liga. Wykorzystała porażkę Realu
Po porażce z Gironą piłkarze FC Barcelony musieli błyskawicznie wrócić na właściwe tory. Sobotni wieczór przyniósł dla Blaugrany świetne wieści – po pokonaniu Levante 3:0 zespół znów wspiął się na pierwsze miejsce w La Lidze. Bramki zdobywali gracze, których nikt nie spodziewał się na liście strzelców, a Robert Lewandowski był bardzo blisko powiększenia swojego dorobku.
Po dotkliwej przegranej z Gironą zespół FC Barcelony przystępował do kolejnego spotkania z wyraźną chęcią odbicia się od dna. Okazja do rehabilitacji przyszła szybko, bo rywalem był walczący o utrzymanie beniaminek – Levante UD. Wiadomo też było, że komplet punktów daje Katalończykom powrót na szczyt tabeli, bo swój mecz przegrał Real Madryt.
Pierwsze sekundy zwiastowały jednak, że łatwo nie będzie. Carlos Alvarez już w 1. minucie znalazł się w polu karnym Barcelony i tylko dobra interwencja Joana Garcii uchroniła gospodarzy przed stratą gola. Chwila później wszystko wróciło do przewidywań ekspertów – Eric Garcia dograł piłkę z lewej strony, a Marc Bernal błyskawicznie wykończył akcję z pięciu metrów. Minęły dopiero cztery minuty, a gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia.
Barca nie zamierzała zwalniać tempa. Podopieczni Xaviego mieli już wkrótce szansę podwyższyć wynik: Raphinha trafił prosto w bramkarza, a Robert Lewandowski dobitkę z bliska posłał obok słupka. Kolejne próby gości – w tym groźne uderzenie Jon Andera Olasagastiego – pewnie zatrzymywał Garcia.
W miarę upływu czasu przewaga mistrzów Hiszpanii robiła się coraz wyraźniejsza. W 27. minucie Joao Cancelo niemal trafił bezpośrednio z dośrodkowania, ale piłka odbiła się od słupka. Pięć minut później defensor ponownie rozprowadził atak, wystawiając futbolówkę Frenkiemu de Jongowi, który otworzył swoje konto bramkowe w tym sezonie.
Levante próbowało odpowiedzieć strzałem Kareema Tunde zza pola karnego, jednak piłka przeleciała nieznacznie obok słupka. Po zmianie stron Barca nadal dominowała, raz po raz zagrażając bramce Mathewa Ryana. Swoje próby mieli Eric Garcia (strzał głową), Raphinha oraz Lewandowski, ale brakowało wykończenia.
Ostatnie słowo w tym meczu należało do rezerwowego Fermina Lopeza, który w 81. minucie popisał się mocnym strzałem z dystansu, nie dając szans golkiperowi przyjezdnych. W samej końcówce bramkarz Levante dwukrotnie ratował swój zespół przed pogromem.
BARCELONA - LEVANTE 3:0 (2:0)
1:0 Marc Bernal 4
2:0 Frenkie de Jong 32
3:0 Fermin Lopez 81
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore