Robert Lewandowski na finale mistrzostw Świata
Jeszcze zanim na MetLife Stadium rozlegnie się pierwszy gwizdek finału mistrzostw świata, Robert Lewandowski roztacza swój blask na czerwonym dywanie. Polak wyróżnia się nie tylko elegancją, ale i statusem gwiazdy – dzięki nagrodom FIFA Best korzysta z zaproszeń dla światowej elity futbolu. Drużyny Hiszpanii i Argentyny zaraz zmierzą się w meczu pełnym emocji, ale tej nocy to Lewandowski skupia na sobie część reflektorów. Czekając na debiut w Chicago Fire, kibice zwracają też uwagę na wyjątkowe okoliczności przyjazdu Polaka do USA.
Jeszcze zanim piłkarze Hiszpanii i Argentyny wyjdą na murawę, Robert Lewandowski pojawił się na czerwonym dywanie, robiąc prawdziwą furorę swoim starannie skrojonym garniturem. Kapitan reprezentacji Polski, który od lat przyzwyczaił kibiców do prestiżu i klasy, również tym razem nie zawiódł pod względem stylu.
W Nowym Jorku od soboty Lewandowski przygotowywał się do wielkiego wydarzenia, choć tym razem – zamiast walczyć na boisku – zasiądzie na trybunie VIP jako jeden z gości specjalnych finału mistrzostw świata 2026. Z okazji finałowego meczu turnieju rozgrywanego w Stanach Zjednoczonych, Polak został zaproszony do ścisłego grona byłych i obecnych gwiazd futbolu, mogących liczyć na wyjątkowe przywileje.
Sam piłkarz nie krył się z tym, że jako laureat FIFA Best dwukrotnie – w 2020 oraz 2021 roku – korzysta z zaproszeń tej rangi: „Jako zwycięzca nagrody FIFA Best mam możliwość korzystania z tego typu zaproszeń dożywotnio”. Akurat warszawiak ze sceny światowego futbolu nie schodził przez ostatnie lata – to właśnie ten okres okazał się najlepszy w jego karierze. Dość przypomnieć mistrzostwo Ligi Mistrzów czy rekord Bundesligi z 41 golami wbitymi w jednym sezonie.
Finał rozgrywany na przeszło 80-tysięcznym MetLife Stadium kręci uwagę całego piłkarskiego świata nie tylko ze względu na swoją rangę. Starcie Messiego z młodziutkim Lamine’em Yamalem rozpala wyobraźnię kibiców, ale to obecność Lewandowskiego na elitarnych lożach podbija zainteresowanie polskich fanów.
Warto dodać, że Polak nie przyjechał do Stanów Zjednoczonych wyłącznie jako widz. W tle szykuje się bowiem debiut Lewandowskiego w Chicago Fire. Jego pierwszy mecz w Major League Soccer przełożono, bo dym z pożarów lasów w kanadyjskim Ontario uniemożliwił rozegranie spotkania w pierwotnym terminie. Planowo napastnik miał zadebiutować 22 lipca wyjazdowym spotkaniem z Interem Miami – jeśli nie pojawią się nowe przeszkody, Lewandowski wybiegnie na boisko, a według trenera Gregga Berhaltera może rozegrać nawet 45 minut. Wcześniej polski snajper trenował indywidualnie, czekając jeszcze na zatwierdzenie wizy P1.