Xabi Alonso zyskuje uznanie po Klasyku – Real Madryt pokonuje Barcelonę – StolicaSportu.pl

Alonso przekonuje Pereza po wygranej z Barceloną

Xabi Alonso
fot. DONOSTIA KULTURA (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Maciek
29 października 2025 12:30
3 minuty czytania

Już nikt nie wątpi, że Xabi Alonso może prowadzić Real Madryt w największych meczach. Choć wcześniej miał na koncie bolesne porażki z PSG i Atletico, to wygrana w klasyku mocno podniosła jego notowania u Florentino Pereza.

Xabi Alonso pokazał klasę w ważnym momencie – pierwszy raz od objęcia ławki trenerskiej Realu wygrał naprawdę wielki mecz. Choć dotąd miał na koncie dwie bardzo bolesne przegrane – z Paris Saint-Germain (0:4) w Klubowych Mistrzostwach Świata i z Atletico Madryt (2:5) w derbach – to zwycięstwo nad Barceloną może okazać się przełomowe dla jego pozycji w Madrycie.

Strategia, którą obrał Alonso na klasyk, była mocno zaskakująca, lecz tym razem przyniosła zamierzony efekt. Bask ustawił zespół z czterema pomocnikami i drugi raz w sezonie wrzucił do wyjściowego składu Camavingę. Wcześniejsza próba gry takim ustawieniem zakończyła się niepowodzeniem, bo w derbach Arda Guler i Jude Bellingham przeszkadzali sobie na boisku. Jednak tym razem trener zdołał poukładać środek pola tak, by Camavinga i Bellingham elastycznie wymieniali się rolami, zależnie od sytuacji podczas meczu.

To właśnie środek pola Realu przesądził o przewadze w klasyku – każdy z pomocników doskonale dostosowywał się do różnych zadań, ofensywnych i defensywnych.

„Zagraliśmy z czwórką pomocników. Oni mają elastyczność, by grać na kilku pozycjach. Cała czwórka rozegrała bardzo dobry mecz.”
Xabi Alonso, cytowany przez Grada3.com

Jednak nie obyło się bez kontrowersji. W końcówce spotkania szkoleniowiec Realu zdecydował się na bardzo zachowawcze podejście i pozwolił Barcelonie osiągnąć wyraźną przewagę w posiadaniu piłki. Katalończycy zakończyli mecz z imponującym 68% posiadaniem i zdecydowaną przewagą w liczbie podań (640 do 275). Mimo to, Real groził częściej – w całym meczu oddał aż 23 strzały, z czego dziesięć celnych. Pierwsza połowa należała do gospodarzy, ale po zmianie stron ten impet wyraźnie opadł: tylko dwa celne strzały (lub trzy, licząc rzut karny Kyliana Mbappe). To pozwoliło Barcelonie wrócić do gry. W ostatnich minutach mało brakowało, by Kounde wyrównał, lecz piłka po jego przyjęciu na klatkę uciekła tuż pod nosem Thibaut Courtois.

Mimo chwil nerwowości na finiszu, defensywa „Królewskich” poradziła sobie z zagrożeniami, neutralizując Lamine’a Yamala niemal przez cały mecz. Dopiero na końcu Real musiał bronić się desperacko – tego na Santiago Bernabeu dawno nie widziano.

Wygrana z Barceloną okazała się kluczowa dla przyszłości Alonso na stanowisku. Florentino Perez nie tylko odnowił zaufanie do baskijskiego trenera, ale dał mu jeszcze większą swobodę działania. Dotąd największym problemem były słabe wyniki w ważnych spotkaniach – PSG i Atletico obnażyły decyzje taktyczne szkoleniowca. Teraz jednak kolejne wybory osobowe czy zmiany meczowe Xabiego spotykają się już z pełnym poparciem klubu, nawet jeśli nie wszystkim kibicom podobały się takie jak ta z Viniciusem Junioriem podczas Klasyku.

W Valdebebas panuje spokój – rewolucja w metodach pracy najwyraźniej owocuje. Alonso wygrał 12 z 13 meczów obecnego sezonu. Presja w Madrycie jest nieubłagana – tu liczy się tylko zwycięstwo – ale wygląda na to, że „Bask” doskonale odnajduje się w tej rzeczywistości i tylko zyskuje na pewności siebie.

Źródło: Grada3.com

Wybrane dla Ciebie