Yeboah bliżej powrotu do Wisły Kraków? Kulisy rozmów i bariery transferowe
Kibice Wisły Kraków wciąż ciepło wspominają Yawa Yeboaha, a temat jego powrotu do klubu powraca z nową siłą. Słynna bramka Ghańczyka w meczu z Górnikiem Łęczna przeszła już do historii, jednak droga do jego ewentualnego powrotu okazuje się kręta i pełna barier. Skąd tyle komplikacji? W tle są zarówno sprawy formalne, jak i szczegóły kontraktowe oraz preferencje piłkarza. Najnowsze informacje rzucają więcej światła na to, jak wygląda sytuacja i czy kibice „Białej Gwiazdy” mogą mieć powody do optymizmu.
Yaw Yeboah już od kilku sezonów nie występuje w Wiśle Kraków, jednak pamięć o nim wśród kibiców nie słabnie. Afrykański skrzydłowy na stałe zapisał się w historii klubu, zwłaszcza po widowiskowej bramce przeciwko Górnikowi Łęczna, która do dziś jest wspominana jako najpiękniejszy gol w karierze tego piłkarza.
Kilka tygodni temu wrócił temat możliwego powrotu Yeboaha na Reymonta, co błyskawicznie rozgrzało emocje wśród fanów prowadzącej w tabeli Betclic I ligi Wisły. Jak się okazuje, sprawa wcale nie jest prosta. Goal.pl ujawnił kulisy negocjacji — i nie brakuje przeszkód, które mogą sprawić, że powrót Ghańczyka pozostanie jedynie w sferze marzeń.
Największy problem – zawieszenie w MLS
Od kilku miesięcy nad Yeboahą ciąży zawieszenie, nałożone przez władze MLS. Co istotne, ani klub, ani liga nigdy oficjalnie nie podały powodu tej decyzji. Sytuacja ciągnie się już od dawna i obecnie Ghańczyk nie może ani grać, ani nawet trenować ze swoim zespołem. Według nieoficjalnych informacji, zawodnik liczy na to, że do końca roku sprawa zostanie rozstrzygnięta i będzie mógł wrócić na boisko, a także wznowić zajęcia z drużyną.
Warunki podatkowe i zarobki – kolejne schody
Jeśli nawet MLS odwiesiłaby Yeboaha, na przeszkodzie stoi kolejna bariera: kwestie podatkowe. Piłkarz nie ma obywatelstwa żadnego kraju Unii Europejskiej, co powoduje, że zatrudnienie go w Polsce jest dużo bardziej kosztowne niż w przypadku graczy z UE. Różnice w kosztach utrzymania są ogromne – zawodnik spoza Unii, zarabiający 10 tysięcy euro netto, generuje klubowi koszty brutto na poziomie aż 16–17 tysięcy euro, podczas gdy w przypadku gracza z UE kwota brutto wynosi około 12 tysięcy euro. Dla Wisły, nadal ostrożnej finansowo, to poważny argument przeciwko transferowi.
Kolejny element układanki to zarobki samego Yeboaha. Jego obecne pensje w MLS – jak podaje Goal.pl – to ponad pół miliona dolarów rocznie. Jasne jest, że na taką kwotę nie mógłby liczyć pod Wawelem, szczególnie biorąc pod uwagę aktualną politykę płacową klubu. Mimo to temat nie jest przesądzony. Trenerzy i władze Wisły nie wykluczają powrotu do rozmów zimą, oczywiście pod warunkiem, że sprawa zawieszenia zostanie rozstrzygnięta.
Ważny jest przy tym sam stosunek piłkarza do dawnego klubu. Jak wynika z informacji Goal.pl, Yeboah zdecydowanie przedkłada Wisłę nad inne polskie zespoły – jeśli tylko pojawi się oferta z Krakowa, to właśnie ona będzie miała priorytet w jego planach. Dopiero brak zainteresowania ze strony „Białej Gwiazdy” otworzy drzwi dla innych potencjalnych kierunków w Polsce.