Wisła Kraków ratuje punkt w Łodzi. Obie drużyny z niedosytem
Pierwsza połowa meczu zapowiadanego jako szlagier Betclic 1. Ligi zaskoczyła fanów Wisły Kraków – tym razem role się odwróciły i to gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Artura Craciuna z rzutu karnego. Goście długo szukali swojego rytmu, lecz przebudzili się dopiero po przerwie, kiedy Igor Łasicki wyrównał. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i niedosyt mają obie strony.
Mimo wyraźnych różnic punktowych w tabeli, goście zostali zaskoczeni już na początku – po faulu w polu karnym sędzia wskazał na wapno, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Artur Craciun. Środkowy obrońca ŁKS-u pokonał bramkarza Wisły charakterystycznym, spokojnym uderzeniem. Krakowianie wyglądali na zamroczonych – przez kolejne minuty trudno im było się pozbierać po tym 'szybkim gongu'. Gra podopiecznych Mariusza Jopa w pierwszej połowie pozostawiała naprawdę sporo do życzenia.
Sytuacja diametralnie odwróciła się po przerwie. To Wisła Kraków wzięła sprawy w swoje ręce – od pierwszych minut drugiej połowy ruszyła do zdecydowanych ataków i stopniowo przejmowała pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Krakowianie coraz śmielej podchodzili pod bramkę ŁKS-u, lecz defensywa gospodarzy długo pozostawała czujna.
Ostatecznie w 64. minucie kibice Białej Gwiazdy doczekali się przełamania – Igor Łasicki znalazł się w odpowiednim miejscu i doprowadził do remisu po jednym z zamieszań w polu karnym. Remis pobudził tempo spotkania – obie strony miały jeszcze swoje okazje, ale żadnej z drużyn nie udało się wcisnąć zwycięskiego trafienia.
Po emocjonujących ostatnich minutach wynik 1:1 pozostał niezmieniony, co oznacza że oba zespoły schodziły z murawy z poczuciem niedosytu – Wisła nie wykorzystała przewagi po przerwie, a w ŁKS mogą żałować, że nie wywalczyli trzech punktów u siebie.