Sensacja przy Reymonta! Polonia Warszawa zatrzymała Wisłę Kraków
Pierwsza domowa porażka Wisły Kraków w tym sezonie stała się faktem i to w stylu, który zatrząsł trybunami przy Reymonta. Faworyzowana Biała Gwiazda musiała przełknąć gorycz sensacyjnej porażki z Polonią Warszawa 1:2.
Niewielu kibiców spodziewało się takiego obrotu spraw przy ulicy Reymonta. Wisła Kraków podchodziła do rywalizacji z Polonią Warszawa napompowana serią czterech wygranych, celując w piąte zwycięstwo z rzędu i dopisanie kolejnych punktów w wyścigu o awans do Ekstraklasy. Goście z Warszawy, choć oceniani jako outsidersi, wyszli na murawę mocno zmotywowani i – jak się miało okazać – zabrali gospodarzom całą pulę.
Polonia nie zamierzała biernie się bronić – już w 10. minucie po faulu Raoula Gigera goście wywalczyli rzut wolny tuż przed polem karnym Wiślaków. Robert Dadok ustawił piłkę, huknął ponad murem i bramkarz Wisły był bezradny – kibice przetarli oczy ze zdumienia. Biała Gwiazda nagle musiała gonić wynik przed własną publicznością.
Błyskawicznie odpowiedzieli gospodarze. W 16. minucie Angel Rodado precyzyjnie wyegzekwował jedenastkę po faulu na Wiktorze Biedrzyckim, przywracając remis. Zaledwie trzy minuty później emocje sięgnęły zenitu, gdy po doskonałym dograniu Macieja Kuziemki do siatki trafił Kacper Duda. Sędzia jednak szybko ostudził euforię na trybunach, odgwizdując spalonego.
Wisła dociskała pedał gazu, jednak w 22. minucie Rodado nie wykorzystał szansy na kolejną bramkę – piłka nie wpadła do siatki i do przerwy wynik już się nie zmienił.
Po zmianie stron wiślacy chcieli przechylić szalę na swoją korzyść. Rodado próbował szczęścia dwukrotnie w 54. minucie, ale defensywa Czarnych Koszul i bramkarz nie pozwolili gwiazdorowi Wisły trafi do siatki po raz drugi.
Sytuacja na boisku była napięta, obie ekipy miały okazje, jednak kluczowe okazało się wejście smoka Dave’a Gnaase. W 79. minucie pomocnik Polonii wykorzystał chwilę zawahania obrońców Wisły i zapakował piłkę do siatki, wywołując szok na stadionie. To była jego druga bramka w sezonie, ale bez wątpienia najważniejsza dotychczas.
Biała Gwiazda rzuciła się jeszcze do ataku, walcząc o wyrównanie, jednak defensywa gości nie dała się już zaskoczyć. Wisła musiała przełknąć pierwszą domową porażkę w tym sezonie i to od razu tak bolesną – ostatni taki cios przyszło im przeżyć przy okazji przegranego barażu z Miedzią Legnica.