Peszko o kulisach transferów Wieczystej. Kogo naprawdę chcieli ściągnąć?
Czy Wieczysta Kraków szykuje transferową bombę przed decydującą fazą sezonu? Sławomir Peszko odsłania kulisy rozmów z głośnymi nazwiskami i tłumaczy strategię klubu na drodze do Ekstraklasy.
Wieczysta Kraków coraz śmielej rozpycha się na zapleczu Ekstraklasy, a apetyt na awans rośnie z każdą kolejką. Po remisie w derbach z Wisłą Kraków drużyna Kazimierza Moskala zachowała trzecią lokatę w tabeli i wciąż depcze po piętach ligowym rywalom.
Klub w minionych miesiącach sięgnął już po kilku zawodników o uznanym CV. Wśród głośniejszych nabytków znaleźli się Mikkel Maigaard z Cracovii, Aleksandar Djermanović sprowadzony z OFK Belgrad, a także Carlitos, były król strzelców Ekstraklasy, oraz Lucas Piazon, którego kibice pamiętają jeszcze z występów w Chelsea czy Fulham. Jak zdradził Sławomir Peszko w rozmowie z Meczyki.pl, lista kandydatów do wzmocnienia kadry była znacznie dłuższa.
Sławomir Peszko odkrywa karty transferowe Wieczystej
Dyrektor sportowy Wieczystej nie owijał w bawełnę, przyznając, że prowadził rozmowy również z uzdolnionymi Polakami. Peszko stwierdził, że długo negocjował pozyskanie Kornela Liszmana z Lecha Poznań, ale piłkarz musiał poddać się zabiegowi, więc temat upadł. Na celowniku znaleźli się też Kamil Lukoszek z Górnika Zabrze oraz Bartosz Wolski z Motoru Lublin, lecz ostatecznie nie udało się ich ściągnąć – Wolski przedłużył umowę z obecnym pracodawcą. Jak podkreślił Peszko, nie chodzi o to, że „omijają Polaków, bo są za drodzy”, a raczej – patrzą na to, co poszczególni piłkarze mogą dać całemu zespołowi.
– Długo negocjowałem z Kornelem Lismanem z Lecha, który później poddał się zabiegowi i do nas nie dołączył. Trochę też z Kamilem Lukoszkiem z Górnika Zabrze – chciałem postawić na młodych skrzydłowych. Był też temat Bartosza Wolskiego z Motoru, ale przedłużył kontrakt. To nie jest tak, że omijamy Polaków, bo są za drodzy. Patrzymy, co mogą dać naszej drużynie
Cele transferowe Wieczystej pokazują, że klub szukał równowagi – stawiając zarówno na zagraniczne nazwiska, jak i utalentowanych Polaków. Na razie siły „Żółto-Czarnych” zostały wzmocnione przez tych, którzy zdołali przekonać sztab swoim profilem i dostępnością.