Skauci z Bundesligi byli na meczu Lecha. Kozubal stracił szansę na transfer
Nietypowa obecność skautów Bundesligi na trybunach poznańskiego stadionu spotkała się z wyjątkowo gorzkim finałem dla „Kolejorza”. Augsburga przyjechał obserwować młodego Antoniego Kozubala, lecz Lech nie tylko odpadł z Ligi Mistrzów, ale – jak celnie zauważył Grzegorz Mielcarski – stracił coś więcej niż awans. Zamiast zachwytu po efektownym pierwszym meczu, poznaniacy zupełnie się pogubili przy własnej publiczności.
Żaden scenariusz nie przewidywał takiego obrotu spraw po pewnej wygranej Lecha Poznań z AGF Aarhus 4:1 na wyjeździe. Tymczasem rewanż na Bułgarskiej dostarczył kibicom prawdziwy rollercoaster emocji, a kulisy tego spotkania okazują się równie ciekawe, co wydarzenia na boisku.
Już sam fakt, że w środowy wieczór w Poznaniu pojawili się goście z Niemiec, dodaje tej rywalizacji dodatkowego smaczku. Wysłannicy Augsburga – jak ujawnił Grzegorz Mielcarski za pośrednictwem Kanału Sportowego – wybrali się do Wielkopolski specjalnie po to, by przyjrzeć się z bliska Antoniemu Kozubalowi. Ten 21-letni pomocnik miał szansę zyskać rozgłos przed poważnymi zagranicznymi obserwatorami. Niestety, wieczór ułożył się fatalnie nie tylko dla Lecha, ale też dla młodego piłkarza.
Sam mecz okazał się dla Lecha sportowym dramatem. Gospodarze – choć mieli trzybramkową zaliczkę z pierwszego starcia – bardzo szybko dali się zepchnąć do defensywy. Regulaminowe 90 minut zakończyło się wynikiem 0:3, a dogrywka dorzuciła jeszcze jedną bramkę dla Aarhus. W jedenastkach lepiej strzelali już Duńczycy, którzy awansowali dalej po zwycięstwie 4:3.
W trakcie pomeczowej analizy w Kanale Sportowym Grzegorz Mielcarski gorzko podsumował sytuację, zauważając: „Lech stracił dziś coś więcej. Stracił zainteresowanie. Takie mecze to jest okno wystawowe. Jeśli na spotkanie z Aarhus przyjechali wysłannicy z Augsburga, żeby oglądać Kozubala, to do notesu trafili wyłącznie wyróżniający się gracze z duńskiej ekipy”. W tych słowach pobrzmiewa nie tylko rozczarowanie, ale i przestroga – bo podobne wieczory bywają decydujące dla młodych Polaków chcących wypłynąć na szerokie piłkarskie wody.
Skaut przyjechał, popatrzył i powiedział, przepraszam, że tak się wyrażę, "zgrane karty". Lech przegrał dziś coś więcej niż tylko mecz.
Kolejny przystanek dla poznaniaków to już III runda kwalifikacji Ligi Europy i starcie z KI Klaksvik z Wysp Owczych. Mecz w Poznaniu zaplanowano na 6 sierpnia, rewanż – tydzień później na dalekiej północy.