Właściciel Pogoni zdradza żądania Grosickiego. Kwota robi wrażenie
Rozmowy kontraktowe Kamila Grosickiego z Pogonią Szczecin nagle znalazły się w centrum uwagi kibiców. Właściciel klubu Alex Haditaghi niespodziewanie postanowił ujawnić szczegóły żądań reprezentanta Polski. Okazało się, że różnica między oczekiwaniami piłkarza, a ofertą Portowców jest naprawdę duża. Sam Haditaghi nie kryje irytacji publicznym roztrząsaniem negocjacji i – można powiedzieć – wyłożył wszystkie karty na stół.
Kamil Grosicki jest w trakcie negocjacji z Pogonią Szczecin. Jego obecny kontrakt obowiązuje tylko do końca tego sezonu. W tle rozmów pojawia się też temat Widzewa Łódź, który, jak się mówi, zabiega o doświadczonego skrzydłowego.
Sytuację podgrzał właściciel Portowców Alex Haditaghi, który nie wytrzymał ciśnienia i zamieścił w serwisie X wpis, w którym otwarcie opisał kulisy negocjacji. Stwierdził, że nie akceptuje tego, iż "Kamil, jego agenci, przyjaciele i osoby z otoczenia prowadzą negocjacje w przestrzeni publicznej". I dalej: nie godzi się na wycieki z prywatnych rozmów i spotkań.
Haditaghi zdecydował się ujawnić finansowe szczegóły. Grosicki, obecnie 37-letni, podpisał ostatnią umowę prawie dwa i pół roku temu, z gażą 160 tysięcy złotych miesięcznie. Po zakończeniu obecnego kontraktu miałby już 38 lat. Tymczasem "Grosik" oczekuje teraz nowej umowy aż na dwa i pół roku, do czterdziestki, z dużą podwyżką pensji do 250 tysięcy złotych miesięcznie oraz premią za podpisanie kontraktu w wysokości 2 milionów złotych.
Właściciel Pogoni nie miał problemu, żeby podać, ile to daje w praktyce: suma żądań przekracza bowiem 8 milionów złotych za dwa kolejne sezony. I napisał krótko: nie zamierza podpisywać takiej umowy.
Co znajduje się w ofercie Portowców? Klub proponuje pozostanie przy obecnych warunkach finansowych (160 tysięcy zł miesięcznie) i roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Drugi rok miałby zostać aktywowany, jeśli Grosicki zagrałby w co najmniej 75% meczów, przy czym liczony jest występ minimum pół godziny na spotkanie. Do oferty dołączone są także premie zespołowe i indywidualne.
Haditaghi przyznał też, że nie planował publicznego wywlekania wewnętrznych spraw, lecz poczuł się niejako do tego zmuszony i w swoim przekonaniu stoi po stronie prawdy.