Pietuszewski ratuje Jagiellonię. Pogoń na deskach w Szczecinie
Mecz w Szczecinie niemal rozgrzał trybuny do czerwoności. W doliczonym czasie gry Jagiellonia Białystok wydarła zwycięstwo Pogoni (2:1), a bohaterem okazał się Oskar Pietuszewski.
Szczecin na moment wstrzymał oddech, bo niedzielny hit Ekstraklasy miał zakończyć się remisem. Tymczasem, kiedy już wydawało się, że kibice Pogoni mogą odetchnąć z ulgą, pojawił się nieoczekiwany bohater — Pietuszewski. Napastnik Jagiellonii Białystok do końca wierzył, że jeszcze coś uda się urwać i dosłownie w ostatniej akcji meczu wpakował futbolówkę do siatki gospodarzy, czym rozgrzał ławkę rezerwowych i fanów gości.
Tempo nie zawiodło od pierwszych minut, choć rywale długo nie mogli znaleźć drogi do bramki. Sygnał do ataku dał Dimitris Rallis, wykańczając kontrę Jagiellonii. Nie minęło jednak wiele czasu, a szczecinianie odpowiedzieli trafieniem Kamila Grosickiego. Doświadczony skrzydłowy błyskawicznie doprowadził do wyrównania.
Mimo walki o każdy centymetr boiska, kolejne minuty nie przynosiły rozstrzygnięcia. Obie drużyny nie kalkulowały, szukały kolejnych okazji – raz to gospodarze próbowali zaskoczyć rywali, raz goście przechwytywali piłkę i ustawiali się do kontry. Kibice Pogoni już szykowali się na gwizdek kończący spotkanie remisem, gdy fatalna w skutkach strata pod własnym polem karnym pozwoliła Jagiellonii ruszyć z ostatnim ciosem.
Akcja Pietuszewskiego przejdzie do historii tych rozgrywek – nie tylko dlatego, że rozstrzygnęła spotkanie, ale pokazała charakter i wytrwałość białostoczan do samego końca. Pogoń Szczecin opuszcza własny stadion ze spuszczoną głową, choć jeszcze kilka minut wcześniej cel miała niemal w kieszeni.