Legia Warszawa gotowa na letnie transfery. Bobić: „To dopiero początek”
Po traumatycznym sezonie Legia Warszawa nie zamierza czekać do ostatniej chwili z budową składu. Pierwszy transfer już dopięty, a Robert Bobić nie ukrywa, że prace nad kolejnymi wzmocnieniami ruszyły wyjątkowo wcześnie. W tle nadzieje na cudowny finisz w Ekstraklasie i powrót do europejskich pucharów.
Legia Warszawa szykuje się na nowe rozdanie i w tym roku nie zamierza popełnić takich błędów jak w minionych rozgrywkach. Fredi Bobić otwarcie przyznał, że klub zaczął przygotowania do letniego okienka transferowego zdecydowanie wcześniej niż zwykle. Drużyna, która przez długie tygodnie była uwikłana w walkę o utrzymanie w Ekstraklasie, ma teraz powody do nieco większego optymizmu – wciąż ma realną szansę na awans do europejskich rozgrywek.
Pół roku temu, gdy zespół przejął Marek Papszun, sytuacja Legii wyglądała dramatycznie – kibice oglądali tabelę z duszą na ramieniu, bo stołeczny gigant znajdował się w strefie spadkowej. Przy Łazienkowskiej nikt nie chce już powtórki z tej nerwowej huśtawki. Sztab, skauting, zarząd i cały pion sportowy przyspieszyli prace związane ze wzmocnieniami, o czym dobitnie mówi nowy szef sportowy warszawiaków.
– To bardzo ważne, żeby zaplanować nadchodzące letnie okno transferowe odpowiednio wcześnie, więc zaczęliśmy ten proces już późną jesienią i zimą. Jasno określiliśmy nasze potrzeby, żeby nie być spóźnionym. Zdaje sobie sprawę, że sytuacja Legii była trudna. Walka o uniknięcie spadku jest ciężkim zadaniem, ale musimy wykonywać swoją pracę. Praca ta została wykonana od strony sztabu, działu skautingu, zarządu, właściciela i prezesa, żeby ustalić wczesny start.
Pierwszy sygnał, że przy Łazienkowskiej myślą poważnie o przyszłości, już poszedł w świat. Legia oficjalnie potwierdziła, że jej szeregi wzmocni Ivan Brkić. Doświadczony golkiper, który opuszcza Motor Lublin, ma zostać nową jedynką stołecznej drużyny i stoczyć walkę o miejsce w składzie z Otto Hindrichem.
Bobić przyznał bez ogródek, że właśnie doświadczenie Brkicia na pozycji bramkarza było kluczowym atutem: „Mamy Otto Hindricha, Ivana, wielu młodych bramkarzy, to bardzo dobra grupa. Jesteśmy zabezpieczeni na przyszły sezon” – powiedział z przekonaniem, dając jasny sygnał, że to dopiero początek większych roszad w drużynie.