Lech szukał trenera - przyznaje Piotr Rutkowski
Piotr Rutkowski, właściciel Lecha Poznań, nie ukrywał w rozmowie z TVP Sport, że poznaniacy rozpoczęli zimą poszukiwania nowego trenera, mimo że Niels Frederiksen wciąż prowadzi zespół. Rutkowski zdradził, czego nauczyły Kolejorza poprzednie kryzysy i jak obecnie wygląda proces rekrutacji szkoleniowca. Decyzja, czy Duńczyk poprowadzi Lecha w kolejnym sezonie, ma zapaść tuż po zakończeniu rozgrywek.
W Poznaniu nie brakuje napięcia – kończący się kontrakt Nielsa Frederiksena sprawił, że władze Lecha już zimą rozpoczęły zakulisowe rozmowy dotyczące przyszłości ławki trenerskiej. Mimo że Duńczyk prowadzi Kolejorza już od dłuższego czasu, jego przyszłość wciąż stała pod znakiem zapytania. Piotr Rutkowski otwarcie przyznał w rozmowie z TVP Sport, że decyzja o ewentualnym przedłużeniu współpracy jeszcze nie zapadła.
– Znak zapytania przy nazwisku Nielsa Frederiksena jeszcze chwilkę zostanie. Tak się z trenerem umówiliśmy, że po sezonie podejmiemy decyzję i niebawem wszyscy dowiedzą się, co dalej – zaznaczył właściciel Lecha. Klub wolał jednak nie ryzykować scenariusza, w którym na ostatnią chwilę zostaje bez szkoleniowca, dlatego już w grudniu ruszyły działania wyprzedzające w sprawie potencjalnych następców.
Według słów Rutkowskiego, poprzednie lata były dla Lecha cenną lekcją. Poznaniacy parokrotnie nie byli przygotowani na zmianę szkoleniowca, a takie sytuacje zwykle przynoszą chaos. – Wyciągnęliśmy wnioski sprzed lat. Parę razy nie byliśmy przygotowani na zmianę trenera lub na decyzję, kto ma być następcą. To jest najtrudniejsze – podkreślił stanowczo. Tym razem jednak już w grudniu, mając na uwadze możliwe odejście Frederiksena, klub skorzystał z usług zewnętrznej firmy headhunterskiej do przeprowadzenia profesjonalnej rekrutacji.
Rutkowski podkreślił, że spokojne przygotowanie alternatywy dla obecnego trenera pozwala nie podejmować decyzji pod presją. – Chcieliśmy mieć alternatywę, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czego chcemy, jacy są inni kandydaci, jaką decyzję powinniśmy podjąć. Najlepiej prowadzić takie rozmowy w momencie, kiedy nie ma potrzeby zmiany trenera. Wtedy jest największy komfort i nie ma presji – ocenił szef poznaniaków.
Wygląda na to, że odpowiedź na pytanie o przyszłość Frederiksena w Lechu padnie dopiero po zakończeniu sezonu. Do tego czasu kibice muszą uzbroić się w cierpliwość, choć działania klubu pokazują, że w tym roku nie zamierzają zostawiać niczego na ostatnią chwilę.