Jean-Pierre Nsame odsłania kulisy. Mocne słowa pod adresem Feio
Jean-Pierre Nsame, który na początku sezonu imponował skutecznością w barwach Legii Warszawa, dziś odsłania kulisy swoich problemów z trenerem Goncalo Feio. Piłkarz nie ukrywa, że brak zaufania ze strony szkoleniowca sprawił, iż jego pierwsze miesiące w klubie należały do wyjątkowo wymagających.
Kiedy Jean-Pierre Nsame pojawił się w Warszawie, szybko narobił szumu – jeszcze latem 2024 roku wydawało się, że Legia trafiła w dziesiątkę z wyborem napastnika. Nowy sezon rozpoczął z przytupem, regularnie trafiając do siatki i dając kibicom nadzieję na odmienienie losów klubu. Wszystko jednak posypało się po poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry aż do finiszu jesiennej części rozgrywek.
Legia Warszawa doświadczyła w tym czasie potężnego kryzysu. Rundę zakończyła w dolnych rejonach tabeli Ekstraklasy i jednocześnie szybko pożegnała się z Pucharem Polski oraz Ligą Konferencji UEFA. Mało kto spodziewał się, że drużyna aż tak się pogubi. Tym bardziej, że na początku rozgrywek to właśnie Nsame ciągnął atak stołecznych, wykorzystując niemal każdą nadarzającą się okazję.
Szybko zdobył serca wymagających kibiców, ale jak ujawnia dziś napastnik, za kulisami sytuacja była daleka od ideału. Do Legii trafił na zasadzie wypożyczenia z Como, lecz przez zimne relacje z trenerem Goncalo Feio niemal nie dostawał minut jesienią i ostatecznie musiał szukać szansy gdzie indziej. Kameruńczyk przyznał otwarcie, że ówczesny klimat panujący w szatni mocno odbił się na jego podejściu do futbolu i mentalności.
– Niestety, na początku tego zaufania i realnych szans na grę było bardzo mało. Nie czułem się tu dobrze. Może to zabrzmi mocno, ale czułem, że zamiast stać po tej samej stronie, spotkałem tu przeciwnika. To było wycieńczające, co było widać na boisku i co wpływało na mnie każdego dnia. Doszedłem do momentu, w którym musiałem „ratować swój umysł” i odzyskać spokój. Dlatego zdecydowałem się na wypożyczenie do Szwajcarii. Miałem ofertę z Hiszpanii, ale wybrałem Szwajcarię, bo tam jestem legendą, mam szacunek i wiedziałem, że tam odzyskam formę. Ale w głowie miałem jeden cel: wrócić do Legii i napisać tu historię