Dobrzycki odkrywa cele Widzewa. "To projekt misyjny i długofalowy"
„Planuję być w tym tak długo, jak się da” – zapowiada właściciel Widzewa, Robert Dobrzycki, w wywiadzie dla TVP Sport. W Łodzi trwa budowa nowego oblicza zespołu, ale sezon 2025/26 zaczął się daleko od oczekiwań. Klub przechodzi przez trudny okres, a trzech trenerów od początku rozgrywek nie zwiastuje stabilizacji. Dobrzycki jednak traktuje tę inwestycję jako „projekt misyjny”, podkreślając, że biznesowe motywacje nie są motorem jego zaangażowania.
Start nowego sezonu nie przyniósł Widzewowi oczekiwanych rozstrzygnięć. Klub z Serca Łodzi, będąc w połowie rozgrywek PKO Ekstraklasy, okupuje ósme miejsce w tabeli, co mocno kontrastuje z ambicjami kibiców i władz. Przez szatnię przewinęło się już trzech trenerów, choć do zimy jeszcze daleko – to i tak może być jeden z najbardziej niestabilnych początków w ostatnich latach.
Robert Dobrzycki, właściciel, spokojnie patrzy jednak na aktualne wyzwania. Jak sam tłumaczy w rozmowie z TVP Sport, ten projekt to przede wszystkim długoterminowa misja, a nie okazja do szybkiego zysku. „Mam swój biznes, na którym zarabiam. Tutaj takich planów nie mam. Jestem kibicem Widzewa od 82 roku. Dla mnie to jest projekt misyjny. Planuję być w tym tak długo, jak się da. Nie mam założonych kwot. Chcę, żeby Widzew rósł, poprawiał swoją jakość i osiągał sukcesy” – deklaruje Dobrzycki. Wyraźnie stawia na cierpliwość i rozwój ponad pogoń za natychmiastowymi wynikami.
W Łodzi nie brakuje środków, ale właściciel nie ukrywa, że sukces nie przyjdzie z dnia na dzień. Obiektywnie rzecz biorąc, aktualny sezon jawi się jako przejściowy. Ostateczna ocena padnie zapewne po kolejnych oknach transferowych, być może już zimą zacznie być widać efekty dokonywanych zmian personalnych i rozszerzanych ambicji.
Dobrzycki odniósł się też do wzmożonych wydatków: „Oczywiście każdy może sobie dorzucić narrację, że przepłacamy, że dużo wydajemy… Musiał nastąpić skok, jeśli chcemy więcej osiągać niż do tej pory. Oczywiście nie od razu stworzy się drużynę. Oczekiwania są po naszych ruchach, że to będzie bardzo szybko. Niestety, to tak nie jest i trzeba się uzbroić w cierpliwość” – zdecydowanie temperuje nastroje szef klubu.
Najbliższe miesiące pokażą, czy wstawiane nowe cegły pod odmieniony Widzew przyniosą progres na boisku, czy też klub będzie kontynuował budowę w cieniu oczekiwań. Jedno jest pewne – właściciel nie traktuje tego jako tymczasowego epizodu, lecz chce zostać z Widzewem na dobre i na złe.