Leśnodorski bezlitośnie o Iordanescu
Legia Warszawa znalazła się w centrum piłkarskiej burzy — Edward Iordanescu zamierza rozwiązać kontrakt tuż przed kluczowymi meczami. Były właściciel klubu, Bogusław Leśnodorski, otwarcie przyznał, że nigdy wcześniej nie spotkał się z równie dziwną sytuacją.
Sprawa potencjalnego odejścia Edwarda Iordanescu z Legii Warszawa wywołała zamieszanie na najwyższych szczeblach polskiej piłki. Stołeczny klub nagle stał się głównym tematem w mediach, gdy rumuński szkoleniowiec zaczął naciskać na polubowne rozwiązanie kontraktu. Choć sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, coraz więcej głosów wskazuje na rozłam między trenerem a zarządem.
Kulisy sprawy potęguje wypowiedź Daniela Stanciu, bliskiego przyjaciela Iordanescu, który zdradził, że szkoleniowiec już negocjuje odejście z klubu. Jak powiedział, trener "poprosił o rozwiązanie kontraktu w sposób polubowny", a wynik rozmów pozostaje niepewny. Całe zamieszanie zbiegło się z napiętym terminarzem – lada moment Legia zmierzy się z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji, a później z Lechem Poznań w kluczowym meczu Ekstraklasy.
Głos w tej burzliwej atmosferze zabrał Bogusław Leśnodorski, były właściciel stołecznego klubu, który nie przebierał w słowach, oceniając trwający kryzys. W rozmowie dla TVP Sport przyznał wprost, że nigdy wcześniej nie doświadczył w klubie tak osobliwej sytuacji.
Dziwne to jest zdarzenie. Nie miałem z czymś takim do czynienia. Zarówno w starciu z Zagłębiem, jak i w Zabrzu, mowa ciała tego Pana była taka, że ja nie wyobrażam sobie, żebym chciał go mieć na ławce trenerskiej. Widać było po nim, że jest zrezygnowany
Słowa Leśnodorskiego nie pozostawiają złudzeń — według niego szkoleniowiec już stracił motywację do prowadzenia zespołu, co odbija się na postawie drużyny w ostatnich spotkaniach. Od początku kadencji przy Łazienkowskiej Iordanescu zdążył poprowadzić Legię w 21 meczach, odnosząc 10 wygranych, 5 remisów i 6 porażek. Mimo ważnego kontraktu do czerwca 2027 roku, przyszłość Rumuna w Warszawie stoi pod wielkim znakiem zapytania.