Bobcek i Mena nie na sprzedaż - twarde stanowisko Lechii
Lechia Gdańsk zaskoczyła wszystkich jasnym komunikatem: żadna z gwiazd, Tomas Bobcek i Camilo Mena, nie odejdzie zimą z klubu. Taka decyzja, mimo konkretnych ofert z innych klubów, pokazuje, że zespół z Trójmiasta zamierza walczyć o bezpieczne utrzymanie i kontynuować ofensywny styl pod wodzą Johna Carvera. Klub nie zamierza osłabiać swojej siły ognia na kluczowy etap rozgrywek.
Lechia Gdańsk postawiła sprawę twardo – Tomas Bobcek i Camilo Mena nie zmienią barw tej zimy. Jak informuje „Dziennik Bałtycki”, mimo że zainteresowanie oboma piłkarzami jest spore, zarząd nie chce nawet słyszeć o ich sprzedaży przed zakończeniem sezonu. To wyraźny sygnał, że zespół z Trójmiasta liczy się z dalszą, ostrą walką o utrzymanie, ale nie zamierza rozmontowywać drużyny na kluczowych pozycjach.
Pod wodzą Johna Carvera Lechia została jedną z najbardziej ofensywnie grających ekip w lidze. Kibice w całej Polsce zerkają na mecze gdańszczan właśnie z powodu dynamicznej gry i ofensywnego zacięcia. Carver, chociaż trafił na trudny grunt – drużyna ostatecznie zakończyła rundę jesienną na 13. miejscu z dorobkiem 20 punktów, mając na koncie pięć oczek mniej po decyzji władz ligi – potrafił tchnąć w Lechię nową energię.
Sam fakt, że Gdańsk wyprzedza w tabeli chociażby Legię Warszawa, a mimo tego nie mówi się tu o spokoju, tylko walce do ostatniej kolejki, pokazuje specyfikę tego sezonu. W każdym razie z zespołem Carvera nie ma nudy, a bramki dla Lechii padają regularnie.
W tym wszystkim żaden z kluczowych graczy nie dostaje zielonego światła na opuszczenie klubu. Przede wszystkim chodzi o Tomasa Bobceka, który w obecnych rozgrywkach dołożył już aż 14 goli i 4 asysty w 20 występach. Uzupełnia go Camilo Mena – 3 gole i 6 asyst w 18 meczach. Bez tego duetu Lechia miałaby realny problem z ofensywą.
Według doniesień „Dziennika Bałtyckiego” nie ma nawet rozmów o negocjacjach. Obaj zawodnicy zostają na wiosnę, by zespół miał realne szanse na utrzymanie się w PKO Ekstraklasie. Dla kibiców gdańskiego klubu to jasny sygnał, że walka o przyszłość Lechii odbywa się na boisku, a nie na transferowym rynku.