Dani Ceballos znów wypada z gry – choroba przekreśla szansę w Realu Madryt
Kiedy wydawało się, że to właśnie teraz Dani Ceballos otrzyma upragnioną szansę, nagła choroba pokrzyżowała jego plany. Pomocnik Realu Madryt ponownie wypada z gry w kluczowym momencie, a historia jego występów w barwach królewskich znów zatacza koło. W ósmym sezonie na Santiago Bernabeu, mimo kilku momentów przebłysku, nadal nie udało mu się przebić na stałe do pierwszego składu.
Dani Ceballos i Real Madryt – to już osiem wspólnych sezonów, ale relacja pełna jest niedopowiedzeń i niespełnionych oczekiwań. Owszem, warsztat piłkarski Hiszpana zawsze budził szacunek, a trenerzy regularnie dawali mu jakieś minuty, lecz nigdy nie stał się niezbędnym elementem zespołu. Najnowszy rozdział tej historii napisał się właśnie dziś, gdy pomocnik miał poprowadzić drużynę w Pucharze Króla. Wszystko pokrzyżowała jednak silna gastroenteritis, która wyeliminowała go tuż przed meczem z Talaverą.
Ceballos i biała koszulka: za każdym razem coś staje na przeszkodzie
Dla rezerwowych Realu Madryt rozgrywki Pucharu Króla bywają często jedyną okazją, by zaistnieć na murawie w oficjalnym spotkaniu. W lidze i w Lidze Mistrzów szans na grę jest znacznie mniej, zwłaszcza dla tych, którzy nie wywalczyli miejsca w podstawowej jedenastce. Tymczasem spotkanie z pierwszoligowym rywalem – przynajmniej na papierze – wydawało się wymarzonym momentem. Ceballos miał być jednym z tych, którym przypadnie rola lidera.
Realne warunki w Pucharze? Stadion znacznie mniejszy, atmosfera wrząca – dla gospodarzy to mecz życia. Chwila, by zawodnicy pokroju Ceballosa udowodnili, ile są warci i potrafili dać impuls pozostałym. Tym razem jednak Ceballos nawet nie wybiegł na murawę. Takie sytuacje zaczynają się coraz bardziej powtarzać – zawodnik nie ma szczęścia, doskwierają mu różne urazy albo, jak dziś, nagły atak organizmu.
Schemat, który się nie kończy
Historia powtarza się niemal sezon w sezon. W poprzednich rozgrywkach, kiedy wielu już widziało w nim pewniaka do pierwszego składu za Carlosa Ancelottiego, pojawiła się świetna passa. Ceballos niemalże ciągnął środek pola, wykazując twardość i pomysł na grę, aż do... pechowej kontuzji. W decydującej fazie sezonu pauzował przez blisko dwa miesiące. Po powrocie – właściwie już nie odzyskał wcześniejszej formy ani kondycji.
Wraz z przyjściem Xabiego Alonso stało się jasne: Andaluzowi znów przyjdzie pogodzić się z rolą zmiennika. Przed nim w hierarchii pomocy znalazł się w dodatku Arda Güler. Sygnał był dość czytelny, więc Ceballos zaczął rozglądać się za nowym klubem.
Każde lato w Madrycie to dla Ceballosa czas spekulacji o rozstaniu. Ostatni sierpień po mundialu też przyniósł konkret – transfer do francuskiego Marsylii był praktycznie dogadany. Hiszpan się jednak rozmyślił w ostatniej chwili. Ostatecznie Real nie sprowadził nikogo do środka pola, a Xabi Alonso jednoznacznie dał do zrozumienia, że wciąż widzi miejsce dla Ceballosa w zespole. Pozostanie w Madrycie pozwoli mu do 2027 roku wyczekiwać kolejnej szansy, przy okazji otwierając furtkę do odejścia na zasadzie wolnego transferu.
Paradoksalnie, mimo wszystkich przeciwności, trener uważa, że Ceballos wnosi coś unikalnego do środka pola. Dziś miał ponownie być osią drużyny, tym bardziej że rywala z niższej ligi lekceważyć nie wolno. A jednak, najnowszy zwrot akcji i jego absencja tylko pogłębiają przekonanie, że w Realu Madryt los regularnie wystawia go na próbę.