Camavinga pod lupą w Realu Madryt – presja i ostatnia szansa na przebudzenie – StolicaSportu.pl

Camavinga pod lupą w Realu Madryt. Czas na ostateczny egzamin

Eduardo CAMAVINGA
fot. Fotografías Archimadrid.es (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Eryk
23 listopada 2025 10:24
3 minuty czytania

„Czas ucieka, a okazji coraz mniej” – to obecna rzeczywistość Eduardo Camavingi w Realu Madryt. Francuz, przez wiele miesięcy gnębiony kontuzjami, znów gra w białych barwach, lecz jego forma – jak zauważają w klubie – wciąż nie przekonuje. Przykład meczu z Rayo Vallecano pokazuje, że Xabi Alonso nie zawsze darzy go pełnym zaufaniem.

„Czas ucieka, a okazji coraz mniej” – to obecna rzeczywistość Eduardo Camavingi w Realu Madryt. Francuski pomocnik wrócił niedawno do gry po długiej, czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Jego występy – zdaniem otoczenia klubu – niezmiennie budzą ambiwalentne odczucia. Potrafi rozegrać świetne spotkanie, jak przeciwko Barcelonie, by chwilę później zaliczyć wpadkę i zbędne błędy. W tej sytuacji szansy patrzą na niego szczególnie uważnie.

Po poprzednim sezonie, naznaczonym problemami zdrowotnymi i brakiem regularnej gry, Camavinga z nowym zapałem wrócił do składu pod koniec września. Tak naprawdę dopiero w połowie października dostał więcej minut, a już wtedy przypomniał wszystkim o swoim potencjale – zwłaszcza po zwycięstwie Realu nad Barceloną. Po tym meczu apetyty poszybowały w górę. Xabi Alonso postawił na niego, wierząc, że młody Francuz w końcu odnajdzie właściwy rytm.

Od tamtego momentu jego występy stały się jednak nierówne. W kluczowym starciu z Liverpoolem, choć trener wystawił identyczny skład jak przeciwko Barcelonie, Camavinga nie potrafił utrzymać poziomu – cały zespół prezentował się słabiej, ale to właśnie postawa Francuza została poddana szczególnej analizie.

Największym testem był ostatni mecz z Rayo Vallecano. Zabrakło wtedy Tchouameniego i Camavinga miał okazję zastąpić rodaka na pozycji defensywnego pomocnika. Zadania nie podołał – tak ocenili sytuację trenerzy. Xabi Alonso musiał już w drugiej połowie przesunąć go na prawą stronę, rezygnując z klasycznego „szóstki” w środku pola, bo Camavinga „zamiast pomagać, raczej przeszkadzał”.

W Realu Madryt panuje przekonanie, że młody wiek Camavingi nie może już być wymówką. Po pięciu latach w klubie od tak utalentowanego gracza oczekuje się, że wreszcie zrobi decydujący krok naprzód. Nie po to go sprowadzano, by na dłuższą metę grzał ławkę, lecz by wywalczył sobie stały skład i stał się jednym z liderów środka pola. Na razie jednak do tej roli wciąż mu daleko.

Obecny sezon jawi się jako punkt zwrotny w karierze młodego Francuza. Jego przyszłość w kadrze Trójkolorowych, choć wydaje się niezagrożona przed mistrzostwami świata, już nie jest taka pewna w klubie. Jeśli jego forma nie ulegnie poprawie, zarząd Królewskich może rozważyć sprzedaż piłkarza już latem – jeszcze teraz można na nim sporo zarobić. Xabi Alonso na razie daje Camavindze kolejne szanse. Nie jest to zresztą wyłącznie wyraz wiary w jego umiejętności oraz dynamikę, ale też efekt ograniczonej liczby alternatyw na środku pola z defensywnym zacięciem.

Źródło: Grada3.com

Wybrane dla Ciebie