Bayern rozbił Borussię!
Bayern Monachium nie zwalnia tempa nawet bez swojego lidera ataku. W piątkowym meczu bez kontuzjowanego Harry'ego Kane'a Bawarczycy zdemolowali Borussię M'gladbach aż 4:1. Pewność w ofensywie, znakomita dyspozycja Leona Goretzki jako rozgrywającego i gole rozdzielone na czterech piłkarzy – gospodarze nie zostawili rywalom złudzeń. W zespole prowadzonym przez Vincenta Kompany’ego nieoczekiwanie doszło do zmiany w bramce już w przerwie, a Borussia kończyła w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Rocco Reitza. To był mecz pełen tempa i nagłych zwrotów.
Bayern Monachium nie zwalnia tempa nawet przy absencji swojego największego gwiazdora. Kontuzjowany Harry Kane obserwował jak jego koledzy od pierwszych minut narzucili własne warunki Borussii M’gladbach, choć początkowy sygnał ostrzegawczy w postaci bramki Lennarta Karla został szybko anulowany przez sędziego z powodu spalonego.
Bawarczycy w końcu dopięli swego po nieco ponad pół godzinie gry. Leon Goretzka popisał się kolejnym świetnym podaniem za linię obrońców, a Luis Diaz wykończył akcję efektownym wolejem. Kolumbijczyk był w tym meczu aktywny jak rzadko – nie dość, że wpisał się na listę strzelców, to tuż przed przerwą zanotował też asystę. Tym razem zagrał na prawą stronę do Konrada Laimera, który huknął pod poprzeczkę i ustalił wynik do przerwy na 2:0.
Tuż po zejściu do szatni nastąpił niespodziewany zwrot. Trener Vincent Kompany podjął zaskakującą decyzję i w miejsce Manuela Neuera wpuścił Jonasa Urbiga. Wiele wskazuje na to, że u doświadczonego bramkarza odnowiła się kontuzja. W ataku z kolei próbował dubletu Laimer, lecz tym razem uderzył tylko w boczną siatkę.
Goście mieli coraz większe kłopoty. Po przerwie rywale całkiem ich przycisnęli. Moment kluczowy nastąpił w 55. minucie, gdy Nicolas Jackson wbiegł w pole karne i został powalony przez Rocco Reitza, który od razu obejrzał czerwoną kartkę. Sędzia Robert Schroeder ani przez chwilę nie miał wątpliwości, wskazał na jedenasty metr, a Jamal Musiala pewnym strzałem zmylił Moritza Nicolasa.
Jackson ostatecznie dopiął swego i w 79. minucie sam wpisał się na listę strzelców po dograniu z prawej strony. Borussia – odcięta od gry w dziesiątkę – nie mogła wiele zdziałać, choć jeszcze w końcówce rezerwowy Wael Mohya dobił piłkę odbitą od słupka, ratując honor przyjezdnych.